Wszystko zaczęło się pewnego poranka kilka tygodni po porodzie. „Maciek a zrobisz mi na śniadanie bezglutenowe naleśniki z twarogiem i śmietanką kokosową?” – zapytała Karola. Zrobiłem, ale…  „duże oczy”. Myślałem, że jeszcze do końca się nie obudziłem. Kiedy drugi raz powtórzyła pytanie, zrozumiałem, że jest rzeczywiste. Przez następnych 7 dni Karola pytała mnie o to samo. „Zostałem bohaterem „Dnia świstaka”” – myślałem. Gdy upłynął kolejny tydzień – doszedłem do perfekcji. Przygotowuję je w zaledwie 10 minut. Ja zajmuję się ciastem i smażeniem, a moja żona nadzieniem. Zacząłem się zastanawiać o co chodzi z tym nabiałem? Karola po kilku latach weganizmu …

Czytaj więcej

Już ponad dwa tygodnie minęły od naszego powrotu z Synaju. Codzienne, poranne sesje jogi w ogrodzie prowadzone przez Agę Goratatowicz, konsultacje ajurwedyjskie i wykłady z Przemkiem, techniki oddechowe i rozmowy o emocjach oraz ich przełożeniu na nasze zdrowie/życie w wykonaniu Karoli, warsztaty gotowania intuicyjnego z Maćkiem, 3 oczyszczające posiłki dziennie, a do tego morze, góry, słońce… Grupa wróciła oczyszczona, pełna sił i uśmiechnięta. No cóż było miło, ale skończyło. Pozostały pewne refleksje. Pierwszą częścią naszych przemyśleń z Synaju (dotyczących „raju na Ziemi”) Karola podzieliła się z Wami w zeszłym tygodniu. Ja mam dziś nieco inną, kulinarną refleksję. Kuchnia arabska zawsze …

Czytaj więcej

Dziś na wyborczej.pl przepis na kitchari – danie z ryżu, soczewicy (w wersji optymalnej mung dalu lub fasolki mung), masła sklarowanego i przypraw. To moje główne kulinarne wspomnienie związane z Indiami. Zachwyciłam się tą ajurwedysjką odmianą „risotta” już w trakcie swojego pierwszego pobytu w tym kraju. Towarzyszyło mi przez wszystkie kolejne. Było nieodłączną częścią panchakarmy – oczyszczania w szpitalu ajurwedyjskim. Kiedyś w Polsce zdarzyło mi się nawet na jego bazie przeprowadzić 5-dniowy detoks… Poniższy przepis jest oryginalną recepturą przywiezioną z aśramu. Choć świeże liście curry nadają daniu charakterystyczny, wyjątkowy smak, są trudno dostępne. Jeśli nie uda Wam się ich kupić …

Czytaj więcej

„(…) Jestem sezonowy i cykliczny. Mój organizm dużo wcześniej niż umysł wyczuwa zmieniające się pory roku. Trochę jak góral, który obserwując przyrodę, potrafi przepowiedzieć pogodę. Skąd wiem, że kończy się lato, a temperatura wieczorem i nad ranem w szybkim tempie zacznie zbliżać się do zera? Przestaję mieć ochotę na wszystko co wychładzające. Z mojego menu znika więc praktycznie nabiał, mięta czy zielona herbata. Zmniejszam ilość surowego na rzecz tego pieczonego, duszonego, smażonego czy gotowanego. Zaczynam jeść rozgrzewające produkty i przyprawy. Przygotowuję różne korzenne mieszanki. Wspomnienie o ciepłych, słonecznych i egzotycznych miejscach, z których pochodzą, dodatkowo podnosi temperaturę w kuchni (…) Okazało się, …

Czytaj więcej