Zakwas, pierogi, dzielenie się i barszcz…

„Najtrudniej jest zawsze zacząć. Doświadczam tego za każdym razem kiedy piszę tekst lub gdy pracujemy nad książką. Gdy już pojawi się jakaś historia, pomysł – początek, cała reszta płynie. Słowa wręcz same układają się w głowie. Podobnie było w przypadku tego materiału. Razem z Karolą zastanawialiśmy się co ciekawego można jeszcze napisać o świętach? I kiedy tak usilnie myśleliśmy nad początkiem, nagle przyszło. Przecież Wigilia w naszej tradycji symbolizuje właśnie początek – narodziny. 12 potraw odpowiada 12 miesiącom. Każdej z nich przypisuje się inne znaczenie. Zjedzenie ryby podczas bożenarodzeniowej wieczerzy miało być gwarancją zdrowia i dostatku. Kiszona kapusta miała chronić od złego, a także zapewnić siłę i witalność. Miód miał przynieść przychylność sił nadprzyrodzonych i długie życie. Chleb dobrobyt i pomyślność (czyli szczęście). Mak z kolei, tradycyjny dodatek do świątecznych deserów symbolizował płodność. Gruszki (w tym suszone) długowieczność, a jabłka między innymi miłość. Zacząłem się zastanawiać, które z tych bożonarodzeniowych życzeń jest dla mnie najważniejsze? Szczęście! Dla każdego oznacza ono coś zupełnie innego. Kiedyś szczęście przynosiły mi głównie moje osiągnięcia (zawodowe lub prywatne) i dobra materialne. Nie chciałbym być źle zrozumiany. Nadal cieszę się, gdy na moim koncie pojawia się obfitość (kto by się nie cieszył…). Przyjemność jaka płynie z tego faktu okazuje się być jednak ulotna – krótkotrwała. Dużo większe zadowolenie przynosi mi ostatnio dzielenie się i dawanie. Z niecierpliwością czekam więc na ten moment, kiedy zobaczę jak moja starsza lub młodsza córka będą rozpakowywać prezenty. Uśmiecham się sam do siebie, gdy ktoś mi mówi, że z naszego przepisu korzysta cała jego rodzina. Cieszę się jak dziecko, gdy uda mi się kogoś zainspirować do powrotu do równowagi i zdrowia…” – zaczyna Maciek w grudniowym numerze magazynu Sens.
„Barszcz na zakwasie i bezglutenowe pierogi… Mam wrażenie, że barszcz na zakwasie jest na tylu blogach. Nie możemy wymyślić czegoś bardziej innowacyjnego?” – narzekał dziś Maciek.
Przypomniałam mu fragment powyższego tekstu – ten poświęcony dzieleniu się i tradycji.
„Czy jesteś w stanie wyobrazić sobie święta bez barszczu? Ja nie! To w temacie tradycji.” – zaczęłam.
„Maćku, a gdy dzielisz się tak na prawdę, prosto z serca to zależy Ci na tym aby kogoś zaskoczyć, zrobić wrażenie?” – kontynuowałam.
„Masz rację, chciałem połechtać swoje ego – zrobić coś ‚wielkiego’…” –  mój mądry mąż szybko się zreflektował.
Ostatnio nasze mamy zastanawiały się jak zrobić barszcz idealny. Dla mnie i Maćka, ten najlepszy zawiera w sobie zakwas. Dziś więc przepis na zakwas (ale „podkręcony” kapustą), barszcz na zakwasie i przypomnienie przepisu ze „Swojsko” na bezglutenowe, gryczane pierogi.
Uwaga: można je również przyrządzić z mąki orkiszowej typ 700. W takim wypadku ciasto jest bajecznie proste. Wystarczy mąka i woda :)

zakwas braczany

Zakwas buraczany z kapustą
250 g kapusty pokrojonej w grube kawałki
dwa średniej wielkości buraki (dobrze umyte i nieobrane) pokrojone w grube kawałki
3 liście laurowe
1 łyżeczka czarnego pieprzu
1 łyżeczka kminku (opcjonalnie)
1 łyżka soli kamiennej lub morskiej (niejodowanej, bez substancji zapobiegających zbrylaniu)
1/4 szklanki soku z kiszonej kapusty (naturalnego, dobrej jakości)
woda (z butelki lub przegotowana)
3 litrowy słoik
gaza/ściereczka
gumka recepturka

Na dnie słoika układamy kapustę. Wkładamy pokrojone buraki i przyprawy. Dodajemy sól, sok z kiszonej kapusty i wlewamy wodę do pełna (tak aby warzywa były przykryte warstwą wody). Nakładamy ściereczkę i uszczelniamy ją gumką. Zostawiamy zakwas na 3 – 4 dni. Zlewamy do butelki lub słoika i trzymamy w chłodnym miejscu.

Barszcz na zakwasie
4 łyżki oleju (najlepiej ryżowego)
kg buraków obranych i startych na tarce o grubych oczkach
1 kwaśne jabłko starte na tarce o grubych oczkach
4 ziarenka ziela angielskiego
3 listki laurowe
1/2 łyżeczki świeżo zmielonego pieprzu
sól kamienna lub morska do smaku
1/2 l zakwasu buraczanego
sok z cytryny do smaku (opcjonalnie)
gryczane pierogi ruskie do podania (opcjonalnie; patrz przepis „Bezglutenowe pierogi dla Kanki i Jadzi”)

Starte buraki dusimy na oleju około 10 minut. Dodajemy przyprawy i taką ilość wody, aby stan wody około 2 – 3 cm przewyższał stan buraków. Gotujemy około 40 – 50 minut. Jeśli mamy czas barszcz zostawiamy z burakami do wystygnięcia (będzie miał jeszcze intensywniejszy smak). Barszcz przecedzamy. Dokładnie odciskamy buraki. Doprawiamy do smaku solą, pieprzem. Dolewamy zakwas i podgrzewamy jeszcze parę minut uważając, aby nie doprowadzić barszczu do zagotowania. Możemy doprawić jeszcze sokiem z cytryny (opcjonalnie). Podajemy z pierożkami lub uszkami.

 

 

2 komentarzy

  1. A ja jeszcze raz Wam podziękuję za Swojsko. Nie mam na razie odwagi zrobić bezglutenowych pierogów (jesteśmy z mężem na diecie bg od paru miesięcy i muszę spróbować je zrobić bez świątecznego pośpiechu), ale pozostałe przepisy z rozdziału „Wigilia” są dla mnie wielką pomocą w przygotowaniu świątecznych potraw bez gluta. Surowy makowiec jest boski! Robiłam na próbę w listopadzie z maku białego, teraz zrobię bardziej świąteczną wersję, trzymając się ściśle przepisu. Zdrowych i wesołych Świąt Państwu życzę, na koniec chcąc jeszcze pogratulować kolejnego szczerego i mądrego wpisu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

3 − one =