Strączkowe lubią tłuszcz…

W kwestii jadłospisu jesteśmy ostatnio bardzo zgodni. Nasze menu obiadowe to najczęściej sałata i rośliny strączkowe – pod postacią pasty czy dalu. Przygotowując te ostatnie kieruję się kilkoma zasadami. Po pierwsze namaczam je na noc (za wyjątkiem tych pozbawionych łupin, których praktycznie nie trzeba moczyć np. czerwona soczewica czy groch łuskany w połówkach). Rano przekładam na sitko, płuczę i zalewam świeżą wodą. Podczas namaczania skórka robi się miękka. Rozpoczyna się proces kiełkowania, który eliminuje kwas fitynowy zwiększając tym samym dostępność cennych minerałów. Namoczenie przyśpiesza również proces gotowania oraz ułatwia trawienie roślin strączkowych. W jego trakcie częściowej dezaktywacji ulegają też saponiny – szkodliwe alkaloidy obecne w niektórych roślinach z tej grupy. Po drugie wszystkie większe takie jak fasola, groch, ciecierzyca czy fasolka mung, gotuję w szybkowarze. Nie tylko skraca to czas obróbki termicznej, ale również umożliwia uzyskanie odpowiedniej miękkości. Dzięki temu łatwiej jest je strawić. Nigdy nie udało mi się uzyskać podobnego efektu, korzystając z normalnego garnka. Po trzecie do ich przyrządzenia stosuję przyprawy. W przypadku fasoli świetnie sprawdza się kminek. Dodaję go już w trakcie gotowania. Po czwarte strączkowe zawsze łączę z większą ilością tłuszczu. Do niedawna było to działanie potraktowane intuicją i smakiem. Fasole, soczewice czy ciecierzyca potrafią wchłonąć jego dużą ilość. Stają się wówczas bardziej kremowe i aromatyczne. Dziś dochodzi do tego jeszcze wiedza dietetyczna. Okazuje się, że rośliny strączkowe wysuszają i są moczopędne. Jak pisze Pitchford jeżeli chcemy zneutralizować takie działanie powinniśmy łączyć je właśnie z tłuszczem. W społecznościach gdzie ich spożycie jest wysokie, jest to tradycyjnie stosowane. W Meksyku fasolę smaży się na smalcu lub oleju. Na Bliskim Wschodzie hummus podaje się z dużą ilością tahiny i oliwy. Z kolei dal – podstawę pożywienia w Indiach, przygotowuje się zazwyczaj z soczewicy z dodatkiem przypraw podsmażonych na oleju lub maśle sklarowanym… Ja strączkowe lubię łączyć z zimnotłoczonymi olejami bogatymi w kwasy Omega – 3. Do pasty z fasoli Piękny Jaś doskonale sprawdza się olej rzepakowy lub rydzowy…

Uwaga: wspomniane działanie wysuszające jest korzystne dla osób z nadwagą. Powinny one jeść rośliny strączkowe jak najczęściej, ale z nieco mniejszą ilością tłuszczu. Najlepiej nie łączyć ich wówczas z pokarmami bogatymi w węglowodany i skrobię (z ryżem, ziemniakami, kaszami etc.) tylko spożywać z warzywami, roślinami zielonolistnymi.  Dodatek wodorostów (nie w przypadku kobiet w ciąży) i odpowiedniej ilości soli nadaje im również właściwości nawilżające. Z kolei osoby szczupłe, cierpiące na niedobory, mogą sobie pozwolić na łączenie węglowodanów ze strączkowymi z dodatkiem większych ilości tłuszczu. Tak jak robią to np. Hindusi, którzy łączą dal z ryżem i masłem sklarowanym.

Pasta z fasoli Piękny Jaś
szklanka fasoli Piękny Jaś namoczonej przez noc
1/4 szklanki zimnotłoczonego oleju z lnianki lub oleju rzepakowego
pół szklanki wody
sok z połowy cytryny
łyżeczka skórki otartej z cytryny
1/2 łyżeczki tymianku
1/3 łyżeczki asafetidy lub przeciśnięty przez praskę ząbek czosnku
1/2 łyżeczki ostrej papryki (opcjonalnie)
sól kamienna lub morska do smaku
świeżo mielony pieprz do smaku
słodka papryka do posypania
oliwa z oliwek do polania

Fasolę przekładamy na sitko, płuczemy i gotujemy w świeżej wodzie do miękkości (najlepiej zrobić to w szybkowarze). Ugotowaną fasolę miksujemy z pozostałymi składnikami. Przed podaniem polewamy oliwą z oliwek i posypujemy słodką papryką. Do pasty można dodać też drobno pokrojone suszone pomidory i/lub poszatkowane kapary.

36 komentarzy

  1. @ Nieszczęsliwy aka Grubas – słuszna uwaga :) Ze względu na wysuszające właściwości roślin strączkowych i kwasy Omega – 3, które przyspieszają metabolizm przepis jak najbardziej nadaje się dla osób z nadwagą. Warunek: pastę łączymy z warzywami, a nie z chlebem :) Jednak słowo „spaślak” dla nas trochę nie na miejscu, ale to już kwestia kultury osobistej ;)

  2. Pytanie tylko brzmi jak łączyć z warzywami – jako dip do maczania warzyw? Bardzo lubię wszelkiego rodzaju strączki i nalezę do osób z nadwagą (choc nie nazwałabym siebie spaślakiem, to jednak faktycznie kwestia kultury osobistej)więc cieszę się, że strączki są dla mnie wskazane, zawsze jednak wszelkiego rodzaju curry i dale jadłam czy to z kaszą jaglaną czy quinoa itp. Nie za bardzo wyobrażam sobie curry czy tez dal „solo” :( Chyba ze to kwestia zmiany nastawienia :)

  3. Schudłam ponad 20 kg (ale też nie nazywałam siebie „spaślakiem”) jedząc strączkowe. Wcześniej jadłam je z kaszą, ryżem i jeszcze masłem sklarowanym lub oliwą. Wydawało mi się to właściwe, bo mówi się, że ze względu na komplet aminokwasów takie połączenie jest wskazane. Później zaczęłam jeść dal lub różnego rodzaju pasty (hummus, z soczewicy etc.) z sałatą. Gotowałam sobie też ciecierzycę czy fasolę, którą łączyłam z sałatą i pieczonymi warzywami. Czasami jadłam małe ilości ryżu lub kaszy – wtedy kiedy czułam taką potrzebę. Teraz w ciąży mam totalną ochotę na skoncentrowane składniki odżywcze, więc prawie codziennie jem strączkowe i sałatę, awokado, kiełki etc. To chyba rzeczywiście jest zmiana nastawienia ;)

  4. Dzięki za komentarz, tak coś czułam, że trzeba sobie zmienić w głowie, że dobry, odzywczy i sycacy obiad nie musi zawierać kaszy, ryzu itp. ;)

  5. Zrobiłem Narzeczonej tę pastę na romantyczną kolację z nadzieją na happy end. Jednak wszystko zakończyło się sromotną porażką.. Dziwnie unikała mnie cały wieczór. Dopiero jak wyszła ode mnie z mieszkania poczułem to samo co ona wcześniej. Do tej pory nie mogę uporać się z gazami. Wszystko tylko nie fasola!

  6. @ Nieszczęśliwy aka Smalec – przepis wrzuciliśmy wczoraj po południu. Więc jeżeli zrobiłeś pastę wieczorem to fasola na pewno nie moczyła się całą noc :) Następnym razem sugeruję dokładnie przeczytać przepis ;) Gazy po strączkowych wynikają albo z a) ich nieprawidłowego przygotowania albo b) z ogólnych problemów z trawieniem… Sugeruję obserwację ;)

  7. U nas w jednostce fasola moczyla sie nawet dwa dni, a i tak chlopaki pierdzialy caly dzien, a kible byly sprzatane co godzine, bo prawie wszyscy mieli sraczke. Smrod byl straszny, a chlopaki nie mieli sil do biegania. Jak zjedli kawal miesa to byli szczesliwi i silni! Na jednostce sie mowilo, ze po warzywkach i fasoli chlopaki nie maja ochoty na dziewczyny…

  8. chciałbym zauważyć, że pułkownik nie zadbal o to, żeby fasola była organiczna. czy mogło to być przyczyną problemów w jednostce?
    pozdrawiam z Braniewa

  9. Chłopaki jedzcie mięso, jeśli macie wiatry po fasoli to z niej zrezygnujecie, róbcie to na co macie ochotę. Najważniejsze jednak, żebyście nie tracili tego cudownego poczucia humoru :) Na prawdę rozbawiliście nas dzisiaj do łez :) Z serca dziękujemy i pięknego dnia życzymy :) ps. Cieszymy się, że nawet wojskowi nas czytają ;)

  10. To nieprawda, że po fasoli i grochu jest ciężko i ma się gazy. Po dobrze przyrządzonych a przede wszystkim przyprawionych strączkowych czujemy się syci i doładowani energią. I nawet osoby z niedomagającymi jelitami mogą takie strączkowe zjeść. Jestem świetnym przykładem. A tych kąśliwych komentarzy to w ogóle nie rozumiem. Zwłaszcza, że opierają się na zupełnej niewiedzy. Przepis wykorzystam już dziś. Bardzo mi się podoba. Dzięki!

  11. Zgadzamy się w 100% :) Maciek też miał kiedyś problemy z trawieniem strączkowych, ale całkowicie zniknęły… A kąśliwość komentarzy, jak każda nienawiść czy złość bierze się z lęku. Gdy patrzy się na świat przez pryzmat tej wiedzy wszędzie można dostrzec miłość i jej różne „sfermentowane” formy ;)

  12. Moczę fasolę od wczoraj, bo chcę skorzystać z przepisu. Jednak proszę o dokładną informację kiedy fasola będzie gotowa. Nie chcę jej trzymać za długo, ale z drugiej strony chcę uniknąć problemów opisanych powyżej. Skórka się już trochę marszczy. Czy są jakieś dokładne wytyczne co do czasu? Może faktycznie dwa dni to też za krótko? Będziemy jeść potrawę z moją babcią, a ona ma raczej wrażliwe jelita i nie chciałbym jej nic zrobić, bo ma już swoje lata.

  13. Wszystki straczkowe sa ciezkimi produktami dla ludzkiego przewodu pokarmowego. Starsi i kobiety w ciazy nie powinny ich jesc. Lepiej zjesc rybe lub drob.

  14. @ Nieszczęśliwy aka wnuczek – kolejny raz polecam dokładne przeczytanie przepisu i wskazówek w tekście dotyczących strączkowych ;)

  15. @ Gość – jeśli masz dostęp do dobrych ryb, które nie są zatrute rtęcią i PCB to jak najbardziej, jedz ryby. Strączkowe tak czy inaczej są pełnowartościowym pokarmem – mówi to również WHO. Jak najbardziej zalecanym dla kobiet w ciąży – szczególnie ciecierzyca, soczewica i fasola Mung, które stanowią doskonałe źródło żelaza. Z drobiem historia podobna jak z rybami – jeśli masz dobrej jakości drób, nienafaszerowany hormonami i nie z przemysłowych hodowli, to jedz. Innego bym raczej nie polecała. My nie jemy mięsa i ryb, nie tylko ze względów zdrowotnych, ale również etycznych. Jest to nasz wybór i mamy prawo się nim dzielić. Niech wszyscy robią to co przynosi im szczęście :) pozdrawiam ciepło

  16. @ADMIN – Bez mięsa i ryb to bym nie przeżyła za długo! Warzywa są dobre, ale taki boczuś z grilla, pstrąg z rusztu czy młody świniak z ognia to kwintesencja wakacji i życia.

  17. @ Ewelina – w szybkowarze najważniejsza jest uszczelka. Przy zakupie warto jest zapytać czy jest możliwość zamówienia nowej, jeśli stara nie będzie się nadawała…

  18. Ło matko a coż to dzis za zmasowany atak trolli w komentarzach, Admini życze cierpliowsci..

  19. Może dobrą alternatywą są strączkowe zapuszkowane. Nie mają co prawda soli morskiej, ale zawsze to jakaś alternatywa. Te do samodzielnego ugotowania albo wychodzą za twarde, albo za miękkie.

  20. @ Olka – pewnie puszki są spoko jeżeli nie mamy czasu gotować. Też czasami korzystamy kiedy go nie mamy, ale preferujemy te w słoikach niż w puszkach. Jednak każde jedzenie ugotowane na świeżo ma więcej energii życiowej :) @ Anna – mamy podejrzenie, że to jedna osoba ;)

  21. @ Nieszczęśliwy aka Gość – jeżeli Ci się nie podobają, zwyczajnie nie wchodź. Jestem pewna, że są blogi, które Cię usatysfakcjonują. Ilość pozytywnych maili, które dostajemy oraz sprzedaż „Karoliny na detoksie” (naszej książki, przez miesiąc nr 1 na liście bestsellerów wszystkich kategorii w Empiku) świadczą o tym, że jest zapotrzebowanie na rzeczy, które tutaj proponujemy :)

  22. @ Nieszczęśliwy – dzisiejsza propozycja DD TVN jest w DD TVN. Nie rozumiem dlaczego szukasz jej na medytujemy. Dzień Dobry ma swoją stronę. Tam filmiki koło 12 :)

  23. @ Nieszczęśliwy aka zaniepokojony – swoją drogą schlebia nam, że tak bacznie śledzisz naszą karierę ;) Powiedz lepiej co tam u chłopaków z wojska. Dalej mają wzdęcia? No i jak się czuje babcia po fasoli? ;)

  24. „Od kilku lat gotuję w czwartkowym Dzień Dobry TVN” Dzisiaj oglądam a tam jacyś hipsterzy..

  25. @ Nieszczęśliwy aka Zaniepokojony – pod koniec zeszłego sezonu gotowaliśmy w środowym DD TVN. W tym sezonie nas jeszcze nie zaproszono. Niemniej dziękuję za wyszukanie nieścisłości – już zmieniłem na stronie :)

  26. prowadzicie publicznego bloga, wiec nie rozumiem skad oburzenie, ze pojawiaja sie negatywne czy przesmiewcze komentarze. jesli liczycie tylko na poklepywanie po pleckach z uznania, to lepiej zamknijcie sie w kuchni z przyjaciolmi przy wege biesiadzie.
    i niech jarmuz bedzie z Wami!

  27. Negatywne, merytoryczne komentarze dotyczące treści bloga to jedno. Takich nie usuwamy (jak dzisiejszy komentarz Szczęśliwej czy wczorajszy Leszka). Natomiast kłamstwa, chamskie komentarze dotyczące orientacji Maćka, mojej tuszy, sugerujące, że jesteśmy chorzy, kłamstwa, że opłacaliśmy wydawnictwo aby być na liście bestsellerów etc. to zupełnie inna historia. Takie komentarze nie wnoszą nic poza nienawiścią. Nie chcemy aby ten blog stał się podobny do pewnych portali plotkarskich na których wyżywają się „haterzy”. Wszelkie merytoryczne historie, nawet z emocjami, zapraszamy. Szlam poniżej krytyki, już nie :)

  28. Właśnie zjedlismy, ja, mąż i syn:-) pyszne było. Obiecalam już rodzinie raz w tygodniu danie z Waszej strony, choć mięsożerni jesteśmy, ahoj przygodo! Pozdrawiamy z Warmii

  29. Bardzo nam miło :) mój tata też je mięso, a mama mu przynajmniej raz w tygodniu serwuje danie z naszej strony ;) pięknego weekendu

  30. A ja wlasnie zaczynam przygode z Wasza strona i juz sie nie moge doczekac! Na razie czytam i zbieram skladniki bo mieszkam daleko daleko na malej wyspie gdzie maki z kaszy gryczanej nie ma:/

  31. Jesli chodzi o problemy z trawieniem straczkow, to najlepszym sposobem jest moczenie ich orzez cala noc a nastepnie gotowanie ich z kawalkiem glonu kombu:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

eight + fourteen =