„Karolka, a może tym razem nic nie pisz. Nie dziel się niczym, nie opowiadaj żadnych historii. Po prostu wrzuć przepis, 2 – 3 zdania o jego wartości odżywczej i już!” – powiedział dziś Maciek. Choć ciężko było mi się pohamować, przyznałam mu rację. Daję więc Wam „święty” spokój ;) W tegoroczne Święta stawiam na ciszę. Podobno to w niej zawarta jest cała wiedza o nas i o wszechświecie… Ok, ok już się wyciszam. Wesołych, spokojnych i wypełnionych miłością Świąt :) <3 ps. Nie byłabym jednak sobą gdybym przynajmniej nie napisała, że poniższe ciasteczka są magiczne. Jaś się w nich zakochał. …

Czytaj więcej

To już drugie urodziny z rzędu, które spędzałam na słonecznym Synaju. W zeszłym roku w nieco innym „zestawieniu” – z tatą i Maćkiem, na dodatek głównie pod wodą. W tym roku obudził mnie zapach kawy z kardamonem o 7 rano i głos 3-letniego Julka: „Ciocia Kalolyna ma dziś urodziny”. Po czym zabrzmiało huczne „Sto lat” i rozpoczęliśmy uroczyste śniadanie – niespodziankę – zaplanowane i przygotowane przez naszych przyjaciół. Mój mąż również przyrządził dla mnie prezent – surowe ciasto z musem z mango i nasionami chia. Po te ostatnie musiał pędzić przez całe Dahab na rozwalonym rowerze… A efekt? Zobaczcie sami. …

Czytaj więcej

Jutro kolejny filmik na wyborcza.pl. Tym razem pokażemy jak przygotować szybki, świąteczny makowiec bez pieczenia. Dziś przepis na ów ulubiony deser wigilijny. Jest tak prosty i pyszny, że jako jedyny znalazł się w naszych obu książkach. Dziś wspomniany przepis oraz fragment tego co o świętach pisze Maciek w „Swojsko”… „Zapach cynamonu, goździków, skórki pomarańczowej, pieczonych orzechów „kreślą” w Maćka głowie mapę wspomnień związaną z Bożym Narodzeniem. Uwielbiał pomagać babci (a później mamie) w przygotowaniu ciast. Trzymał makutrę, w której ucierała tłuste kremy. Hipnotyzowały go sprawne ruchy jej rąk, kiedy kleiła uszka z grzybami. Przyglądał się jak robi karmel na patelni. …

Czytaj więcej

Czerstwa bułka, paluszki solone, kasza manna na mleku sojowym czy croissant z frangipan’em (masą migdałową) – tak jeszcze przed kilkoma dniami wyglądało menu Karoli. Po roku niejedzenia, w chwili najgorszego samopoczucia dosłownie rzuciła się na gluten. Byłem przerażony. Doszedłem jednak do wniosku, że powinna słuchać się swojej intuicji. Kiedy do wymiotów doszła ostra biegunka pojechaliśmy do lekarza. W międzyczasie zadzwonił do mnie przejęty Bartek, mój brat: „Maćko, a może to przez gluten Karola ma biegunkę? Wiesz tyle czasu go nie jadła…” – spekulował. Odrzuciłem jego sugestię podsumowując, że powinna się słuchać siebie. „Co Pani je?” – usłyszałem pytanie w gabinecie. …

Czytaj więcej