Uzależnieni od wizerunku na weekend.gazeta.pl

Dziś reportaż Karoli o kobietach uzależnionych od młodości – 3 bohaterki, ciekawa rozmowa z Robertem Rutkowskim, terapeutą uzależnień i co nieco o „Karolinie odNOWA”. Zapraszamy :)

Fragment tekstu poniżej, a link do całości tutaj...

„Wiem, że większość osób, które trafiają do mojego gabinetu, ma zrujnowane poczucie własnej wartości. Nałóg ma wypełnić pustkę, która pojawia się w środku. Biegamy czy sięgamy po kolejne zabiegi medycyny estetycznej nie dlatego, że daje nam to szczęście. To nam pomaga zatuszować nieszczęście – mówi Robert Rutkowski, terapeuta, specjalista w dziedzinie uzależnień. 

– Pani to nazywa uzależnieniem od młodości, a ja to nazywam uzależnieniem od wizerunku. Każdy z nas ma potrzebę bycia wyjątkowym. Chodzenie na jogę czy bycie na jakiejś radykalnej, modnej diecie wyróżnia nas z tłumu. Paradoksalnie młodzi ludzie często wolą ćpać, zapijać się, prostytuować się lub kraść, niż być nikim – zaczyna Robert Rutkowski. Za chwilę dodaje, że gloryfikujemy też młodość. Za wszelką cenę chcemy ją zachować. Zupełnie nie doceniamy pozytywnych stron dojrzałości.

– Zaryzykowałbym stwierdzenie, że każdy z nas jest od czegoś uzależniony… Wszystkie nasze działania, jakiekolwiek by nie były, nie są nałogiem do momentu, kiedy nie ponosimy strat. Można nawet zjadać gąbkę z własnej kanapy. To nie jest żadne przejaskrawienie. Był taki przypadek pewnej Amerykanki. Gdy trawiła gąbkę i wydalała, nie było problemu. Problem zaczął się pojawiać, gdy owa gąbka zaczęła wywoływać uszczerbek na zdrowiu – podkreśla terapeuta.

Przed czym uciekasz?

Pięć lat temu zobaczyłam ją pierwszy raz. Robiłam wywiad z młodym malarzem. Ania wpadła do mieszkania z garnkiem pad thai. Uśmiechnęła się i pobiegła do kuchni. Kiedy nakładała wszystkim porcje własnoręcznie przyrządzonego dania, nie mogłam oderwać od niej oczu. Średniego wzrostu brunetka o zadziwiającej, lekko azjatyckiej urodzie i idealnych kształtach. Nałożyła pięć talerzy, zapominając o sobie. – Ty nie jesz? – zapytałam. – Najadłam się zapachami – uśmiechnęła się. – To wariatka. Wydaje jej się, że jest za gruba. Wiesz, zbiera na operację plastyczną! Chce sobie odessać tłuszcz (nie wiem z czego?), powiększyć usta, wypchać policzki i zrobić korektę nosa – wyszeptał mi na ucho przyjaciel malarza. Wszystko, co usłyszałam, sprawiło, że jeszcze bardziej mnie zaintrygowała. Zaczęłam się zastanawiać, jak planuje zarobić na tę operację plastyczną? (…)”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

three × five =