Stir fry z młodej kapusty i …

… poczucie wartości. Jego brak to coś z czym zmagam się od lat. Ostatnio jest coraz lepiej. Kiedy jednak wydaje mi się, że wspięłam się na wyżyny samoakceptacji, nagle wszechświat w bolesny sposób informuje mnie (często kilkakrotnie w ciągu jednego dnia), że przede mną jeszcze długa droga… Wczoraj pojechaliśmy na spotkanie. „Panie Maćku, ale Pan schudł przez ostatnie 2 lata…” – usłyszał mój mąż na samym początku. Zrzedła mu mina. Tak się ostatnio cieszył, że przytył 9 kg. W ciągu zaledwie kilku sekund jego umysł zapomniał o wszystkich komplementach i zawiesił się na jednym negatywnym komentarzu. „Kochanie zdajesz sobie sprawę, że nadal szukasz swojej wartości na zewnątrz, a nie w środku” – zauważyłam kiedy wyszliśmy. Czułam, że ja już wszystko przepracowałam w tym temacie… Dziś rano wybraliśmy się na kawę. W pewnym momencie zauważyłam, że kilka stolików obok siedzi moja koleżanka. Bardzo lubię Anię (nazwijmy ją tak umownie), ale zawsze była „ta ładniejsza”, zgrabniejsza, bardziej kobieca. Jest aktorką, pracowała też jako modelka. „Proszę usiądźmy tak, żeby nas nie widziała” – poprosiłam Maćka. „Dlaczego chcesz przed nią uciec? Schudłaś, wyglądasz pięknie. Przywitaj się i poczuj swoją wartość” – zasugerował. Nie posłuchałam. Wyszedł do fryzjera, a ja zostałam sama przy stoliku. W tym momencie Ania spojrzała w moim kierunku. Zobaczyła mnie… Nie było dokąd uciec. Wstałam i przywitałam się. Zaczęłyśmy rozmawiać. Po chwili stres odpuścił. Zobaczyłam swoją wartość. Pierwszy raz rozmawiając z nią poczułam się piękna. Nie dlatego, że Ania nagle stała się brzydka. Poczułam się piękna, bo zrozumiałam, że moja wartość nie leży we wzroście, wcięciu w talii czy długich nogach. Jest schowana głębiej, w środku, w okolicach serca… Najważniejsze jest, aby odnaleźć ją samemu. Tylko wówczas nikt nie może nam jej odebrać. Kiedy wróciliśmy dziś do domu Maciek przygotował stir fry z modnym pak choi i młodą, polską kapustą. Choć smukłe liście orientalnej rośliny wyglądają lepiej na zdjęciu, okazało się, że więcej aromatu i smaku ma nasza, swojska młoda kapusta…

Stir fry z młodej kapusty
3 łyżki oleju ryżowego
kawałek imbiru wielkości kciuka pokrojonego w drobną kostkę
1 – 2 ostre chilli pozbawione gniazd nasiennych pokrojone w drobną kostkę
pół małej, młodej kapusty pokrojonej w centymetrowej szerokości paski
pokrojone z 2 cm paski pak choi (opcjonalnie; do kupienia m.in. tutaj)
kostka pokruszonego, wędzonego tofu (180 g)
sos sojowy (uwaga: może zawierać gluten)
sok wyciśnięty z jednej cytryny lub ocet ryżowy do smaku
syrop ryżowy lub z agawy do smaku
czubata łyżeczka rozgniecionego w moździerzu lub zmielonego pieprzu syczuańskiego (opcjonalnie)
około 150 g ugotowanego al dente makaronu ryżowego
2 łyżki oleju sezamowego (z prażonych ziaren)
garść ziaren sezamu uprażonych na suchej patelni
mały, poszatkowany pęczek koperku

Na bardzo dobrze rozgrzany wok wylewamy olej ryżowy i wrzucamy imbir oraz ostrą paprykę. Po chwili dodajemy kapustę i opcjonalnie pak choi. Całość podsmażamy 2 – 3 minuty na maksymalnym gazie aż kapusta lekko zmięknie, ale nadal będzie chrupiąca. Dodajemy pokruszone tofu, sos sojowy, sok z cytryny, syrop ryżowy i pieprz syczuański. Całość podsmażamy jeszcze chwilę i dodajemy makaron, olej sezamowy uprażony sezam i koperek. Doskonale smakuje z sałatką z pomidorów i małosolnych ogórków.

 

5 komentarzy

  1. Fantastyczne danie, feeria smakòw! Chyba przebije nawet moją ulubioną sałatkę z quinoa i awokado z Waszej książki :-)

  2. nic tylko się cieszyć :) jak się okazuje młoda kapusta niejedno może mieć imię ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

fifteen − thirteen =