Rozgrzewanie w „Pytaniu na śniadanie”

Za oknami zimno, szaro i wilgotno. Temperatura gwałtowanie spada. Zgodnie z tym do czego zachęca nas nie tylko ajurweda, ale również coraz częściej współczesna dietetyka tym zmianom wokół nas powinna towarzyszyć zmiana naszej diety. Jak się rozgrzać? Dzisiaj opowiadaliśmy o tym w „Pytaniu na śniadanie”. Najważniejsze wnioski, jednocześnie fragment „Na szczęście” – naszego przewodnika po świadomym życiu oraz przepis na wspaniałe pikle nuka z pietruszki, które nie tylko podniosą temperaturę, ale również dostarczą nam cennych bakterii kwasu mlekowego poniżej…

Link do naszej dzisiejszej rozmowy w „Pytaniu na śniadanie” znajdziesz tutaj

„(…) Współczesna dietetyka wykształciła pojęcie tzw. termogenezy poposiłkowej, czyli procesu wytwarzanie ciepła w organizmie. Okazuje się, że produkty, które medycyna chińska lub ajurweda klasyfikuje jako rozgrzewające zwiększają ową produkcję ciepła, czyli ogrzewają organizm! Mało tego poprawiają również nasze trawienie. Już dawno temu zobaczyłem na własnym przykładzie, że istnieje link między wychłodzeniem organizmu, a słabym trawieniem. Ten sam link już ponad 5 tysięcy lat temu zauważyła ajurweda. (…) Agni – to w bezpośrednim tłumaczeniu po prostu ogień. Jest jednym z pięciu żywiołów tworzących strukturę wszechświata. W naszym ciele agni odpowiada przede wszystkim za trawienie (jego przejawem jest kwas solny w żołądku) i dobry metabolizm. Miejsce głównego agni (tzw. Jatharagni) to dolna część żołądka i jelito cienkie. Ogień jest podstawa dobrego zdrowia. Dlaczego? Główną przyczyną nierównowagi – zaburzonych dosz jest właśnie niestrawiony pokarm.  Tworzą się z niego toksyny. Ogień potrzebny jest także do utrzymania odpowiedniej temperatury w ciele. Ale nie tylko, agni to również siła transformująca, zarówno pokarm, jak i siła, która odpowiada za zmiany. Dlatego osoba o dobrze funkcjonującym agni, będzie inteligentna i bystra. (…) – pisał Przemek Wardejn, zaprzyjaźniony z nami konsultant ajurwedyjski w „Jedzeniu, które leczy” (naszej ostatniej książce).

Jedzenie ciepłych, gotowanych zup, gulaszy warzywnych czy parowanych lub pieczonych warzyw i picie ciepłych napojów (nawet wody) jest sposobem, aby w chłodne dni utrzymać odpowiednią ilość ognia w organizmie. Poniżej lista produktów oraz proste wskazówki dzięki którym w trakcie okresu jesienno – zimowego będzie ci ciepło. W tym tygodniu zapoznaj się z nimi. Wybierz, te które poczujesz, że mogą ci pomóc i zastosuj. Jednocześnie zaobserwuj jak zmieniło się twoje samopoczucie, gdy włączyłeś do diety ogrzewające produkty.

  1. Ogólnie większość surowych pokarmów jest bardziej ochładzające niż te, które zostały poddane obróbce termicznej. Podobnie więcej ciepła dostarczą nam dania jedzone na ciepło, niż nawet ugotowane, ale spożywane na zimno.
  2. Pij więcej ciepłych płynów. Możesz zimą nosić przy sobie termos z ciepłą wodą z niewielką ilością soku z cytryny i kilkoma plasterkami imbiru. Pamiętaj, że herbata (czarna też, ale w szczególności zielona) ma właściwości wychładzające. Jednak dodatek rozgrzewających przypraw np. cynamonu, imbiru czy goździków niweluje ochładzające właściwości herbaty.
  3. Rośliny, które dojrzewają na słońcu mają najczęściej naturę termiczną neutralną lub wychładzającą np. zielonolistne (wyjątek stanowi rukola), ogórek, cukinia, kabaczek etc. Z kolei te które dojrzewają dłużej i przeważnie (ale nie zawsze) pod ziemią częściej rozgrzewają np. większość roślin korzeniowych, kapusta.
  4. Zimą możesz włączyć do diety przyprawy, które w naturalny i szybki sposób podnoszą ciepłotę ciała. Do rozgrzewających (i tym samym poprawiających trawienie) przypraw i ziół należą m.in. cynamon, anyż, czosnek, cebula, cząber, estragon, goździki, imbir, jałowiec, kardamon, kminek, kurkuma, liście laurowe, majeranek, gałka muszkatołowa, oregano, pieprz (zarówno czarny, jak i kajeński), rozmaryn, skórka pomarańczowa, tymianek i asafetyda.
  5. Włącz do diety rozgrzewające i odżywcze zboża (w tym mąki, kasze) takie jak: owies, gryka, orkisz, komosa ryżowa, brązowy ryż czy żyto.
  6. Włącz do diety produkty fermentowane takie jak kiszonki. Fermentacja sprzyja wytwarzaniu ciepła w przeciwieństwie do kiełkowania!
  7. Korzystaj z generujących największą ilość ciepła metod obróbki termicznej takich jak: pieczenie, smażenie, duszenie, gotowanie czy gotowanie na parze oraz blanszowanie.
  8. Jedz mniej produktów wychładzających takich jak: surowe warzywa i owoce (szczególnie unikaj bananów, zielonolistnych), produkty opartych na białej, rafinowanej mące, białym cukrze, nabiału, wychładzających zbóż jak jęczmień czy pszenica. (…)” – wyliczamy w „Na szczęście”.

Kiedy znaleźliśmy przepis na podobnie wykonane pikle w „Odżywianiu dla zdrowia”, byłam pewna, że nie przypadną mi do gustu. Myliłam się. Choć Maciek zmodyfikował i uprościł tradycyjny przepis, to jedne z najlepszych pikli jakie jadłam. Do ich przygotowanie użyliśmy korzenia pietruszki, ale możesz w podobny sposób ukisić marchewki, rzodkiew czy np. rzepę. Same pikle są świetnym dodatkiem do wielu jesienno i zimowych dań, ale polecamy również popijanie (tak jak np. wody z ogórków kiszonych) przefermentowanej, ryżowej zalewy z pikli! Jest bardzo pomocna w przywróceniu prawidłowej flory bakteryjnej jelit.

Uwaga: pikle nuka najlepiej jest podawać jako dodatek do dań pokrojone na plasterki lub w formie sałatki z poszatkowaną natką pietruszki, dobrej jakości zimno tłoczonym olejem rzepakowym, lnianym lub z lnianki oraz sokiem z cytryny. 

Pikle nuka

2 średniej wielkości korzenie pietruszki (dobrze umyte, ale nie obrane) pokrojone w grube słupki
zalewa:
400 ml niechlorowanej wody
15 g soli (nie himalajskiej; kamiennej lub morskiej bez antyzbrylacza)
150 g brązowego ryżu zmielonego na mąkę (np. w młynku do kawy)
1 łyżka jasnej pasty miso

Słupki pietruszki układamy dość ścisło w słoiku. Zalewamy zalewą tak aby przykryła warzywa. Słoika typu weck nie zakręcamy. Przykrywamy go np. gazą, aby do środka nie dostały się muszki. Odstawiamy w ciepłe miejsce na około 3 – 5 dni. Po tym czasie cukinie powinny być gotowe. Zamykamy słoik i przekładamy go do lodówki.

Uwaga: jeśli używasz słoika typu twist off, a nie weck, możesz go zakręcić.

2 komentarzy

  1. Bardzo dziękuję za rady i oczywiście za przepis! Już od dawna myślę, o tym, by wypróbować ten typ fermentacji i teraz za Waszą namową, muszę zrobić koniecznie 😊 Notabene, moje ulubione „pikle” to kimchi.
    Odnośnie zasad, które cytujecie, to kompletnie się z nimi zgadzam i wiem, że jeśli zjadam ciepłe potrawy i piję ciepłe napoje to się czuję wewnętrznie „ogrzana” (szczególnie często używam mojego ulubionego imbiru).
    Pozdrawiam serdecznie
    Ania

  2. Pikle są smaczne, ale specyficzne :) Dobrze komponują się jako dodatek do dań, ale płyn z fermentacji rządzi <3 pięknego dnia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

two × four =