Róża, soda i dwa oleje, czyli naturalna pielęgnacja (którą możesz zjeść)…

Kochani dzisiaj fragment, a zarazem zapowiedź „Zdrowej tarczycy – Twoja droga do równoWAGI hormonalnej” (Wydawnictwo Zwierciadło). Tym razem spożywczo, oleiście, ale nie kuchennie… Premiera książki 28 lutego, ale już dziś możecie skorzystać z ajurwedyjskich (i nie tylko), naturalnych sposobów na pielęgnację :)

(…) „Nie nakładaj na skórę niczego czego nie byłbyś w stanie zjeść…!” – usłyszałam na jednym z pierwszych w swoim życiu wykładów o ajurwedzie kilka lat temu. Bardzo nie spodobało mi się to zdanie. Pracowałam jeszcze wtedy w dziale urody pewnego znanego magazynu dla kobiet. Codziennie przez moje ręce przechodziły setki pomadek, błyszczyków, kremów, tuszy, zapachów, szamponów i balsamów najbardziej znanych marek na świecie. Obdarowywałam nimi koleżanki z pracy, przyjaciółki i rodzinę. W mojej łazience i kosmetyczce znajdowały się tylko produkty najdroższych producentów. Jakie było moje główne kryterium wyboru kosmetyków? Cena! Wstyd się przyznać, ale kręciło mnie, że w pewnym momencie zawartość mojej kosmetyczki dorównuje wartości mojego komputera. Czułam się dzięki temu dopieszczona, rozpieszczona, … lepsza. Kiedy kończyłam moją współpracę z redakcją nie obawiałam się braku stałej pensji. Nie bałam się, że nie poradzę sobie jako wolny strzelec na tym niezwykle konkurencyjnym rynku. Przede wszystkim przerażał mnie fakt, że kończy mi się dostęp do tych wszystkich chemicznych, aksamitnych i kolorowych kosmetyków. Maciek i ajurweda uświadomiły mi, że toksyny zawarte w kosmetykach są bardziej niebezpieczne od tych w jedzeniu. Dzieje się tak dlatego, że pokarm nim trafi do naszego krwiobiegu zostaje przetworzony w jelitach i przefiltrowany w wątrobie. Kiedy nakładasz krem lub podkład, automatycznie przedostaje się on przez skórę i trafia do krwiobiegu! Konwencjonalne kremy na dzień, na noc, błyszczyki, pudry, tusze, cienie i pomadki zaczęły stopniowo znikać z mojego życia. Korzystam z nich oczywiście od czasu do czasu. Generalnie zaczęłam się rzadziej malować. Znalazłam dobrej jakości ekologiczne pudry mineralne. Oprócz bezbarwnych balsamów, praktycznie nie nakładam niczego na usta. Idąc za radami ajurwedy zakochałam się w olejach. Zastąpiły w naszej łazience balsamy do ciała. Maciek masuje nimi dzieciaki. Olej sezamowy ochrania mnie przed zimnem i toksynami, kiedy temperatura spada za oknem. Odżywia, ale również wspomaga proces oczyszczania. Maciek płucze przy jego użyciu jamę ustną. Kokosowy lata z nami w tropiki i pojawia się na półce w okresie gorącego lata. Jest znany ze swoich właściwości przeciwzapalnych, wysuszających i silnie wychładzających. Połączony z sodą oczyszczoną jest jednym z najlepszych, naturalnych, domowych antyperspirantów (pozbawionych trującego chlorowodorku glinu). Odżywczy migdał najbardziej lubię stosować na noc lub w przejściowych okresach. Woda różana połączona z olejem migdałowym doskonale zastępuje dwufazowy płyn d demakijażu! A sama róża – tonik. Róża nawilża, działa antyseptycznie, przeciwstarzeniowo i przeciwzapalnie. Poniżej przepis na znaną od tysięcy lat w ajurwedzie płukankę do ust przy użyciu oleju sezamowego lub kokosowego oraz wspomniany naturalny antyperspirant…

Uwaga: chciałabym jednak zaznaczyć, że nie zachęcamy was do skoku na głęboką wodę. Podobnie jak w przypadku diety, można stopniowo wprowadzać zmiany i obserwować jak wpływają one na zmianę naszego samopoczucia, odporności, stanu zdrowia (oraz skóry) i nastroju. (…)

Płukanie ust zimnotłoczonym olejem sezamowym – ten zabieg wywodzący się z ajurwedy codziennie rano stosował Maciek. Pomógł mu on usunąć przykry zapach z ust w okresie, kiedy miał problemy z trawieniem. Ssanie oleju (przez 5-10 minut płuczemy całą jamę ustną, a nawet zęby) pomaga również oczyścić obmywającą jamę ustną krew. Pod koniec tego zabiegu olej powinien być wręcz biały… Olej sezamowy znany jest ze swoich właściwości oczyszczających, rozgrzewających i odżywiających. Ważne, abyś przed zabiegiem oczyścił język specjalną ściągaczką do języka lub zwykłą szczoteczką.
Nawet gdy temperatura spada, jest Ci cały czas gorąco? Do tej ajurwedyjskiej „płukanki” użyj zimno tłoczonego oleju kokosowego.
Uwaga: nie masz dostępu do zimnotłoczonego oleju sezamowego? Możesz powyższą płukankę wykonać też zimnotłoczonym olejem słonecznikowym.

Naturalny, domowy antyperspirant – czy wiesz, że do praktycznie wszystkich konwencjonalnych antyperspirantów dodawany jest chlorowodorek glinu (aluminium chlorhydrate)? Ja przez wiele lat (do poznania Maćka) nie zdawałam sobie z tego sprawy. Coraz częściej obecność aluminium w kosmetykach łączona jest ze zwiększonym prawdopodobieństwem zachorowania na raka piersi. Badania potwierdzają, że aluminium znajdujące się antyperspirantach może wywoływać uszkodzenia DNA na poziomie pojedynczej komórki. Wywiera również negatywny wpływ na prawidłowe działanie receptora estrogenowego poprzez tzw. „naśladowanie estrogenu”, co bezpośrednio przyczynia się do problemów onkologicznych okolic piersi. Niestety większość wypróbowanych przez nas ekologicznych antyperspirantów często nie tylko nie przeciwdziała przykrym zapachom, ale jeszcze je potęguje. Najskuteczniej w naszym przypadku sprawdza się uwaga: sok z cytryny (neutralizuje przykry zapach) lub pasta z sody i zimno tłoczonego oleju kokosowego. Jak ją zrobić? Około 20 g roztopionego oleju kokosowego zimnotłoczonego zmieszaj z 60 – 70 g sody oczyszczonej (60 zimą, a 70 latem, kiedy olej jest płynny). Jeśli chcesz do pasty możesz dodać kilka kropli naturalnego olejku eterycznego (np. różanego lub cynamonowego), który nie wywołuje u ciebie niepożądanej reakcji alergicznej. Niewielką ilość pasty wsmaruj po kąpieli w pachu. (…)

4 komentarzy

  1. Dzień dobry,
    temat, którego mi brakowało do całości :) Karolinko, na każdym spotkaniu podziwiałam Twoją piękną, zdrową skórę i już sobie obiecałam, że na kolejnym na pewno zapytam jak dbasz o ciało a tu masz :)) Tyle co dziś kurier wręczył mi dwie kolejne Wasze książki a już nie mogę się doczekać „kosmetycznej”.
    Dziękuję za to co robicie. Ściskam gorąco, życzę wszelkiego dobra i do zobaczenia :)

  2. Dzięki za ten post :-) Rozmyslam ostatnio o kosmetykach, więc znalazłam tu kilka odpowiedzi ;-) Zastanawiam się nad tym dezodorantem – czy jest skuteczny?. Od kilku miesięcy kupuję taki bez aluminium i jest mniej skuteczny, ale.. Nie chcę się truć. Jak żyć? :-) :-)

  3. Tan dezodorant na nas działa świetnie :) A wcześniej mieliśmy złe doświadczenie z ekologicznymi bez aluminium… :) pięknego dnia

  4. Dziękuję Danusiu za to, że jesteś i za całe wsparcie. Tak rzeczywiście od kilku lat korzystam praktycznie (ale nie w 100%) z naturalnych kosmetyków, szczególności olejów. Jednak skóra to też odżywianie, emocje… Kochamy ajurwedę za to, że podkreśla jak wielopoziomową strukturą jesteśmy :) pięknego dnia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

1 + ten =