Letni „comfort food”, czyli sałata Cobb z…

(…) Pierogi ruskie mojej babci, eklerki, kremówki i … sałata Cobb – w skrócie jedzenie, które poprawia (lub raczej kiedyś poprawiało) mój nastrój. Do tzw. comfort food’u zalicza się cała gama potraw, które kojarzą nam się z poczuciem bezpieczeństwa, przyjemnością, radością. Dania, które przenoszą nas w czasie i zabierają do miejsc, w których byliśmy szczęśliwi (a przynajmniej tak je wspominamy). Potrawy, które działają na nasze emocje… Najczęściej na tym ich rola się kończy. Niestety przysłowiowe ruskie, eklerki i kremówki poza sporą ilością glutenu i cukru nie zawierają składników, które rzeczywiście odżywiają nas, podnoszą poziom energii i pomagają wyjść z depresji. Jeśli po taki mało odżywczy „comfort food” sięgamy sporadycznie, nie ma problemu. Nasze samopoczucie może się jednak zdecydowanie pogorszyć, jeżeli na pewnym etapie życia staną się podstawą diety. Co wówczas zrobić? Skorzystać z jednej z naszych ulubionych zasad, którymi kierujemy się w kuchni. Zamiast eliminować kolejne dania i połączenia smakowe, nauczyć się je zastępować. Przyrządzić swoje ukochane, dające nam poczucie bezpieczeństwa przysmaki z nowych, zdrowych i dobranych do naszych potrzeb składników. Dokładnie tak jak zrobiliśmy w poniższej sałacie Cobb. A efekt? Może was zaskoczyć (…) – piszę w „Depresja. Jedzenie, które leczy”, naszej najnowszej książce, która 22 sierpnia ukaże się na rynku.
Czy wiecie kiedy najczęściej sałata Cobb pojawiała się na moim talerzu? Na kacu… To połączenie tłustego sera (najczęściej kilku rodzajów) z chrupiącą sałatą, słodkimi grzankami, wędzonką z dominującym smakiem umami, słodko – kwaśnymi pomidorkami, kremowym awokado z intensywnym, pobudzającym wszystkie zmysły dressingiem… Tak właśnie to połączenie dawało mi komfort. Podobnie jak Cezar, Cobb w ostatnich latach „dematerializował się” z mojego jadłospisu. Wrócił niedawno. „Zapukał do drzwi”. „Wszedł do środka”. I znów zachwycił kolorami, wyglądem i smakiem…
ps. Poniższe danie to przykład świetnego, letniego „comfort food”. Choć miso, na bazie której przyrządziliśmy dressing rozgrzewa, jest zrównoważone ochładzającą sałatą i warzywami. Pasta miso pozytywne wpływa na naszą florą jelitową przez co ułatwia wchłanianie składników zawartych w sałacie…

porcja dla 2 osób, trudność: łatwe, czas przygotowania: 20 minut

Sałata Cobb

100 g sałaty rzymskiej pokrojonej w grubsze paski
pęczek pokrojonych w w ćwiartki rzodkiewek
1 średniej wielkości dojrzały pomidor malinowy pokrojony w kostkę (najlepiej sparzony i pozbawiony skórki)
1/2 zielonego ogórka pokrojonego w półplasterki
1 średniej wielkości awokado pokrojone w kostkę
garść pestek dyni
1 łyżka płatków drożdżowych
poszatkowana dymka do smaku (opcjonalnie)
„wędzonka”:
1 łyżka oliwy z pierwszego tłoczenia
100 g naturalnego tofu pokrojonego w drobną kostkę
1 – 2 łyżki sosu sojowego dobrej jakości (najlepiej tamari; bez szkodliwych dodatków m.in. syntetycznego glutaminianu sodu)
dressing:
1 łyżka pasty jasnego miso (najlepiej niepasteryzowanego)
1 łyżka musztardy sarepskiej
1 – 2 łyżki octu jabłkowego dobrej jakości
sok z 1/2 cytryny
1 łyżeczka płynnego, naturalnego miodu
2 łyżki zimnotłoczonego oleju rzepakowego
świeżo mielony pieprz do smaku
1/3 łyżeczki czosnku w proszku

Składniki sałaty układamy na talerzu jeden koło drugiego. Na końcu powinna się znaleźć „wędzonka”. Całość polewamy dressingiem, posypujemy pestkami dyni, płatkami drożdżowymi i dymką. Przygotowujemy wędzonkę: na oliwie podsmażamy tofu pokrojone w kostkę. Kiedy się lekko przyrumieni wlewamy sos sojowy. Mieszamy, aż odparuje. Zdejmujemy z ognie i posypujemy wędzoną papryką. Delikatnie mieszamy, aby wszystkie kawałki tofu obtoczyły się w wędzonej papryce. W między czasie przygotowujemy dressing: pastę miso, musztardę, ocet jabłkowy, sok z cytryny i miód mieszamy do uzyskania jednolitej konsystencji. Następnie stróżką wlewamy olej rzepakowy. Cały czas mieszamy, aż do momentu utworzenia się emulsji. Pod koniec dodajemy świeżo mielony pieprz i czosnek.  

 

3 komentarzy

  1. A miso? Miso gdzie kupić? Na internecie zatrzęsienie: na bazie ryżu, na bazie soi…. sto milionów różnych…. a które dobre? :) Które zdrowe? :) Które kupić? :)
    Pozdrawiam serdecznie :) :*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

2 × four =