Gryczane ciasteczka na Dzień Dobry ;)

Gryczanymi ciasteczkami poczęstowała nas mama Doroty pierwszego wieczoru, kiedy zawitaliśmy w Czeremsze (Podlasie). Kiedy zobaczyłam, że zbliża się z talerzem, pomyślałam: „biała mąka i biały cukier – nie dziękuję”. Przekonana o swojej racji zapytałam: „Z czego zrobione są ciasteczka?”. „Z mąki gryczanej, brązowego cukru i bananów” – odpowiedziała. Spróbowałam. Już po pierwszym kęsie, wiedziałam, że na jednym się nie skończy… Są chrupiące i kruche z zewnątrz, a lekko wilgotne w środku. Dosłownie rozpływają się w ustach. Na dodatek mają  korzenny smak. Oczarowały nas do tego stopnia, że przepis na nie znalazł się w „Swojsko” (pod koniec października na rynku). Później wielokrotnie przygotowywaliśmy te ciasteczka w domu. Ostatnio dla dziewczynek. Jadzia po cichu zakradała się do tacy i podbierała licząc, że nikt nie zauważy. Ciasteczka bardzo smakowały również na planie Dzień Dobry (link tutaj). Nikt nie mógł uwierzyć, że tyle smaku i słodyczy, kryje się w czymś tak zdrowym. Do ich przygotowania stosujemy mąkę gryczaną (z niepalonej gryki – jest jasna, drobno zmielona i nie ma charakterystycznego zapachu palonej kaszy gryczanej) i ciemny cukier muscovado – nie jest rafinowany czy oczyszczony i zawiera większość minerałów obecnych w soku z trzciny cukrowej. Ciasteczka doskonale smakują z indyjską herbatą opartą na mieszance chai masala (przepis wkrótce na blogu, a już dziś na stronie Dzień Dobry TVN, patrz link wyżej)…

Bezglutenowe ciasteczka gryczane
1 szklanka mąki gryczanej z kaszy niepalonej
1/2 szklanki ciemnego cukru trzcinowego dark muscovado (lub ksylitolu)
1 płaska łyżeczka sody oczyszczonej
szczypta soli kamiennej lub morskiej
2 łyżeczki cynamonu
1/2 łyżeczki zmielonego kardamonu (opcjonalnie)
1/2 kostki masła (lub 100 g oleju kokosowego, wersja wegańska)
2 duże lub 3 mniejsze banany

polewa czekoladowa (opcjonalnie):
1/4 szklanki syropu buraczanego
2 łyżki kakao
2 łyżki masła
2 łyżki wody
poszatkowane orzechy do posypania

Mąkę gryczaną mieszamy z cukrem, sodą oczyszczoną, solą kamienną i przyprawą korzenną. Dodajemy masło i wcieramy palcami, aż połączy się z mąką. Banany ugniatamy widelcem lub miksujemy ręcznym blenderem i dodajemy do masy. Całość mieszamy łyżką, aż powstanie dość miękkie ciasto. Na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, wykładamy łyżką małe porcje ciasta. Pieczemy w temperaturze 200 st. z termoobiegiem około 20 minut uważając, aby się nie przypaliły. Możemy przygotować polewę. Wszystkie składniki mieszamy w małym garnuszku, podgrzewając na małym ogniu. Po chwili nabierze jednolitej konsystencji. Każde ciasteczko maczamy w polewie i posypujemy orzechami.

23 komentarzy

  1. Po prostu nie lubię smaku „przerobionego” banana w jakimkolwiek cieście. Jedynie na surowo, np. w Waszych koktajlach.
    Ciastka upiekłam wczoraj ze zmiksowanym ananasem i wyszły pyszne, bez zakalca:)

  2. Oooo super :) Moja mama upiekła je z powidłami śliwkowymi i też wyszły rewelacyjnie :) Fajnie, że wychodzą różne wariacje…

  3. No nie bardzo, bo miód po podgrzaniu powyżej 40 st. staje się toksyczny… Można więc ksylitolu lub cukru trzcinowego Dark Muscavado (my go najczęściej używamy) :) miłego dnia

  4. Miód toksyczny??? Co to za bzdury??? …pewnie producenci innych „słodzików” takie bajki opowiadają :-(

  5. Miód jest wyjątkowo odżywczy, ale traci swoje właściwości po podgrzaniu… Ajurweda mówi nawet, że staje się toksyczny.

  6. Znakomity przepis!

    Zamiast cukru mozna dodac drobno posiekane daktyle (w moim przypadku 8 sztuk suszonych, namoczonych na noc w wodzie). Wyszly wystarczajaco slodkie.

  7. dodałam zamiast bananów jedna dużą soczysta dojrzałą gruszkę – wyszły świwetne :) dziękuję za ten przepis :)

  8. I super :) w kuchni najważniejsza jest jednak kreacja (i fantazja ;)

  9. Pyszne!!! Dużo kcal mają? Bo…. chyba nie zostawię na jutro… ;-)

  10. Ja nigdy nie używałem, ale proszę spróbować. Gdybym ich używał tu ubiłbym pianę i dodał… Proszę nam dać znać czy wyszło :)

  11. Bardzo fajny przepis, upiekłam z niego babeczki dodając rodzynki i nasionka konopi. Nie wiem kto to Ajurweda, ale chyba nie warto go słuchać. Komentarz o toksycznym miodzie powalił mnie na kolana :)

  12. Ajurweda to najstarsza nauka o zdrowiu, ale w tym wymiarze zgadza się z nią współczesna dietetyka – miód po podgrzaniu traci wszystkie swoje właściwości :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

1 × 1 =