Curry z buraków i wizyta w gabinecie ajurwedyjskim

Pot kapał mi z czoła. Spojrzałem na zegarek. Siedziałem już z nim ponad 20 minut. Jaś zaczynał pojękiwać za drzwiami dając znać, że ma dość. „Emocje zaburzają Twoje trawienie. Jeśli uda Ci się sprowadzić umysł do chwili obecnej to poradzisz sobie z tym problemem…” – lekarz ajurwedyjski, którego odwiedziłem na Sri Lance, nie dawał za wygraną. Ciągnął swój wywód. Siedziałem tam, patrzyłem na niego i zastanawiałem się jaki jest sens tej wizyty. Miałem wrażenie, że nie powiedział niczego nowego. Automatycznie zacząłem go oceniać. Kiedy mój umysł przyklejał mu po cichu różne etykiety, rzucił: „I bow down (kłaniam Ci się) to postawa/mantra, która jest gwarancją zdrowia i długowieczności. Pokornie oddaj cześć i szacunek każdej osobie, która pojawia się w Twoim życiu. Pokłoń się przed nią. Dzięki temu poskromisz umysł. Unikniesz oceny. Poczujesz jedność”. Kiedy wypowiadał to zdanie, miałem wrażenie, że zatrzymał się czas. Zwiększyła się moja uważność. Jego słowa dotknęły czegoś bardzo głębokiego. Z samego dna mojej duszy…

w gabinecie

Zupełnie naturalnym jest to, że nasz umysł ocenia. Przecież dzięki temu, że ktoś jest „gorszy”, ja mogę poczuć się „lepszy”. Szczególnie w momentach kiedy dużo się dzieje, na wyjazdach, pokazach, warsztatach, łatwiej wpadam w „szpony” oceniania i krytyki. Choć na moment czuję się lepiej, po chwili mój nastrój jeszcze bardziej się pogarsza. Jakbym w jakiś magiczny sposób podczepiał się pod bagaż drugiej osoby. Wszystkie jej negatywne cechy manifestują się we mnie. Maleje moje poczucie wartości…
Od tamtego gorącego dnia w ajurwedyjskim gabinecie, kłaniam się więc. Po cichu, w myślach, czasami na kilka sekund zamykam oczy. Pomaga mi to mniej oceniać, a bardziej przyglądać się sobie. Uświadomiłem sobie również, że nie akceptując innych, tak na prawdę nie akceptuję siebie…

Uwaga: jeśli chcesz zaoszczędzić czas, lankijskie curry możesz przygotować z gotową, łagodną indyjską mieszanką curry. Trzeba ją jednak uprażyć na suchej patelni, aż lekko zbrązowieje. Cały czas mieszamy i uważamy, aby jej nie przypalić.

lankijska masala

LANKIJSKA MIESZANKA CURRY

4 łyżki nasion kolendry
3 łyżki ziarenek kminu rzymskiego
1 i 1/2 łyżki nasion kopru włoskiego
1 i 1/2 łyżki ziaren czarnego pieprzu
1 łyżka ryżu np. Basmati
1 łyżka czarnej gorczycy
1/2 łyżeczki nasion kozieradki
1 laska cynamonu
8 goździków
10 ziarenek kardamonu

Każdą przyprawę prażymy osobno i na sucho na złoto – brązowy kolor (mają wyraźnie zmienić kolor). Uważamy, aby ich nie przypalić. Uprażone przyprawy mieszamy i mielimy w młynku do kawy. Mieszankę możemy przechowywać zamkniętą w słoiczku i najlepiej w ciemnym, suchym miejscu.

Sri Lanka mama

CURRY Z BURAKÓW

300 g buraków
200 g ziemniaków
2 poszatkowane ząbki czosnku
1/2 poszatkowanej cebuli
1 puszka mleka kokosowego dobrej jakości
garstka liści curry (świeżych lub suszonych)
1 łyżka musztardy (najlepiej delikatesowej, nie ostrej)
1/2 łyżeczki suszonego chilli
1 płaska łyżka mieszanki lankijskiego curry lub łagodnego curry indyjskiego
około 150 ml wody
nierafinowana sól do smaku
około 1 łyżka octu jabłkowego

Wszystkie składniki przekładamy do garnka. Wlewamy wodę. Doprowadzamy do wrzenia, a następnie gotujemy na małym ogniu, aż warzywa będą miękkie. Pod koniec gotowania doprawiamy solą do smaku i dodajemy ocet jabłkowy. Dokładnie mieszamy.

8 komentarzy

  1. Tak niewielki gest, a tak dużo może zmienić. Tak niewiele składników, a taka różnorodność zapachów i smaków. Jeszcze czuję aromat tych potraw…

  2. Dzisiaj „zrobiłam skok” na sklep Little India w Warszawie. Mam nowe składniki. które będę przyrządzać…
    Jednak cały czas myślałam o burakach :)
    Zaczynam hodować moje Drzewo Życzeń – mówisz i…masz
    Dziękuję Maciej
    Najważniejsze, że trzymam dietę i to bez wysiłku !!! Trzymajcie za mnie kciuki kochani

  3. Super! Dziekuje za przepisy, bedac ostatnim razem na Sri Lance zakupilam mnostwo przypraw, ktore bardzo sie teraz przydadza. Szczegolnie na curry z burakow cieknie mi slinka. Pozdrawiam serdecznie!

  4. Piękne zdjęcia, oddające klimat. Staram się nie oceniać, czytam coraz częściej, żeby nie oceniać. Chcę zrozumieć. Jak mam niepozytywne myśli albo zbieram się, żeby komuś wygarnąć, zamykam oczy, otrząsam się, biorę oddech, mówię sobie: spokojnie, zostaw to. Ja się nie znam, ale raczej działa. Buraki uwielbiam za kolor i smak, ostatnio chodzą za mną i prawie nie ma tygodnia żebym nie kupiła. Poproszę o więcej przepisów z nimi. :-)

  5. Oddech zawsze pomaga ;) ciężko jest nie oceniać wcale, chodzi raczej o tę emocjonalną ocenę – o tę, która wynika z czucia się lepszym od reszty. Tej ostatniej staramy się unikać <3 będą buraki jeszcze na pewno :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

1 × four =