Cukinie w pomidorach i „raj na Ziemi”

Dahab, odkąd pierwszy raz pojawiłam się w Egipcie, utożsamiałam z rajem na Ziemi. Wielokrotnie, kiedy w Polsce wszystko się waliło, myślami uciekałam na Synaj. Wyobrażałam sobie jak będzie wyglądało moje życie, gdy znów zamieszkam tam na stałe. Jeszcze po naszej podróży poślubnej, wielokrotnie powtarzałam: „Wiesz czuję, że pewnego dnia kupimy tu willę i będziemy w niej spędzać tę zimną część roku…”. Maciek najczęściej tego nie komentował. Naszemu tegorocznemu wyjazdowi do mojego „raju” towarzyszyła mieszanina lęków (związanych ze zdrowiem i bezpieczeństwem Jasia) i ekscytacji. Pierwszy tydzień wydawał się być najtrudniejszym. Przygotowywanie zielonego szejka (przed zajęciami jogi) i 3 posiłków dziennie, zakupy,  prowadzenie części wykładów (Przemek prowadził większość z nich), karmienie Jasia, chodzenie z nim na spacery etc. Bez mamy Maćka, Przemka i Ani (naszych współprowadzących przyjaciół) na pewno byśmy sobie nie poradzili. Choć momentami było ciężko. Choć brakowało sił… Choć wyczekiwaliśmy czasu, gdy zostaniemy sami i odpoczniemy… To właśnie ten pierwszy tydzień okazał się najpiękniejszy. Dlaczego? Bo mogliśmy dzielić się tym co daje nam szczęście i pomaga żyć lepiej. W drugim tygodniu otoczeni morzem, górami, pustynią, plażami, nadmorskimi restauracyjkami, z nieustannie piękną pogodą, czuliśmy najczęściej… pustkę. Najwięcej przyjemności sprawiały nam spacery z Jasiem, gotowanie i robienie zakupów na miejscowym bazarze. Czytaj robienie dokładnie tych samych rzeczy, które poza pracą na co dzień robimy też w Warszawie. Dzięki tej drugiej części wakacji, wyraźnie poczułam, że prawdziwy raj, jest bliżej niż zawsze myślałam. Można go odnaleźć tylko w środku. Z tym odnalezionym i wewnętrznym, można następnie podróżować po całym świecie. Być gdziekolwiek i odczuwać szczęście. Wówczas trawa, nawet ta nieopodal domu, będzie najbardziej zielona! Pierwszy raz z uśmiechem na twarzy wróciłam do Polski. Zachwyciłam się soczystą, majową zielenią, które na próżno szukać w pustynno – „księżycowym” krajobrazie Synaju… Podobnie wśród wszystkich dań, które Maciek przygotowywał dla uczestników detoksu, największą popularność zdobyły nie efektowne, orientalnie przyprawione curry z indyjską masalą czy arabska przyprawa baharat. Najbardziej do gustu przypadła wszystkim prosta, „swojska” pieczona cukinia w sosie pomidorowym…

cukinia

Pieczona cukinia w sosie pomidorowym
4 średniej wielkości cukinie pokrojone wzdłuż w ćwiartki lub na pół (mniejsze na pół, a większe w ćwiartki tak aby uzyskać podobnej wielkości kawałki)
1/3 szklanki oliwy
4 łyżki koncentratu pomidorowego
1/2 łyżeczki asafetydy lub 1-2 drobno poszatkowane ząbki czosnku
świeżo mielony pieprz do smaku

Pokrojoną cukinię mieszamy z pozostałymi składnikami. Obtaczamy dokładnie tak aby koncentrat, oliwa i przyprawy pokryły każdy kawałek. Pieczemy w temperaturze 200 st. z termoobiegiem na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Cukinia powinna być miękka, a sos skarmelizowany i przypieczony. Jest to doskonały dodatek do ryżu, pieczonych ziemniaków czy sałaty. Doskonale współgra z sosem na bazie tahiny (patrz przepis na sos na bazie tahiny).

pieczona cukinia z przecierem

 

I jeszcze jedno magiczne zdjęcie owej cukinii zrobione by Ania Drozd (annadrozd.com) w Dahab <3

_MG_5227

13 komentarzy

  1. Droga Karolino Twoje refleksje są moimi refleksjami. To tak jakbyś moje myśli obrała we właściwe słowa. I ja tak sądzę, że szczęście nosimy w sobie i nieważne gdzie jesteśmy by je odczuwać. Żadne czynniki zewnętrzne nie są w stanie wpłynąć na NIE gdy w środku jest pustka i zagubienie. I ja za każdym razem się o tym przekonywałam w pięknych kurortach i na przyjemnych plażach. Dziwiłam się i zadawałam sobie pytanie dlaczego nie czuję się błogo i szczęśliwie, kiedy dookoła jest tak przyjemnie i fajnie. Teraz już znam odpowiedź. Cenię proste rzeczy i niewielkie ilości. Kocham ludzi i lubię z nimi przebywać „naprawdę”. Wiem, co w życiu najważniejsze. Czuję moc w sobie. Lubię siebie i wszędzie mi jest dobrze. Ufam swoim wyborom i nie boję się życia. Właśnie jestem w ciąży i chociaż dotąd nie byłam gotowa na dziecko wiem, że to właściwy moment, mimo że z wielu rzeczy będę musiała zrezygnować. Kiedyś byłoby to trudne a ja z niezwykłą lekkością się z tym pogodziłam. Dziękuję za przepis! Jest podobny do ryżowego penne z sosem pomidorowym, które wyjątkowo mi smakowało i czułam się po nim doskonale, co bardzo rzadko mi się teraz zdarza.

  2. Kiedy czytam takie komentarze, to aż mi się łza w oku kręci ;) Za każdym razem jeszcze bardziej uświadamiam sobie, że warto się dzielić takimi spostrzeżeniami, choć są bardzo intymne.Ja też przez wiele lat nie byłam gotowa na dziecko. Kiedy zaszłam w ciążę (choć bardzo tego chciałam) pojawiło się mnóstwo wątpliwości – dodatkowo potęgowanych przez fatalne samopoczucie. Dziś z perspektywy mogę powiedzieć, że było warto!!! :) To ile dowiaduję się o sobie dzięki temu maluchowi, jest absolutnie bezcenne…

  3. Jestem jeszcze pełna wrażeń z Dahab. Emocje są tak pozytywne, że chcę je zatrzymać jak najdłużej. Cukinie były rewelacyjne! Powtórzone w domu to jedno z najmilszych smakowych wspomnień.

  4. Również składam swój podpis.
    Przepis, kolejny, zapisuję i wkrótce działam:)

  5. Oj tak te cukinie przenoszą do Dahab :) choć nasze, polskie w sezonie smakują lepiej ;)

  6. Karolina, ja mam pytanie techniczne:) Jaka jest średnia długość pieczenia tych cukinii w piekarniku?

  7. Ciężko powiedzieć, zależy od piekarnika. U nas około 20 – 25 min. Trzeba uważać, aby ich nie przypalić, ale jednocześnie aby przecier pomidorowy lekko się skarmelizował :)

  8. Hej, mam jeszcze pytanie – jestem na diecie bez cukru i nie wiem czy mogę jeść koncentrat pomidorowy – orientujecie się może czy zawiera on cukier? Nawet na tych ekologicznych koncentratach jest skład np. 22% koncentratu..i nic więcej… nie wiem czy są one dosładzane?

  9. stosujemy najczęściej pudliszki i tam nie ma cukru – możesz sprawdzić skład u nich na stronie :)

  10. Kocham ten przepis ! ta cukinia jest PYYYYSZNA ! Mogę ją jeść od rana do nocy.

  11. Fantastyczne! Mieszkam w Tel Avivie i mimo bogactwa tutejszej kuchni, wasze przepisy sa cudne – zdrowe, lekkie i smaczne. Dziekuje , ze jestescie :) Chcialabym kupic wasze ksiazki…chyba mozna dostac online?

  12. Fantastyczne! Mieszkam w Tel Avivie i mimo bogactwa tutejszej kuchni, uwielbiam wasze przepisy. Sa proste, zdrowe i smaczne. Nie jadam glutenu i dzieki wam moja kuchnia stala sie taka smaczna i urozmaicona! Cudnie, ze jestescie!!!
    Chcialabym kupic wasze ksiazki, nie wiem czy mozna je znalezc online…

  13. Dzień dobry, jak miło :) Tel Aviv brzmi bardzo nęcąco ;) Moglibyśmy kiedyś jakieś warsztaty zrobić i przywieźć książki ;) Uwielbiamy tamtejsze klimaty, ja mieszkałam ponad rok na Południowym Synaju… A tak na poważnie to chyba w Empiku można zamówić, ale pewności nie mam. pięknego dnia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

18 − 15 =