Ten przepis to kolejna podróż do czasów dzieciństwa. Oboje z Maćkiem uwielbialiśmy leniwe ze sporą ilością bułki tartej i… cukru. Ja swoje oprószałam jeszcze cynamonem. Dziś nie wyobrażam sobie tradycyjnej wersji tego dania. Mój mąż przyrządził obłędne leniwe z kaszy jaglanej i naturalnego tofu. Bułkę tartą z mąki z ciecierzycy (można też zrobić ją z dobrej jakości np. żytniego pieczywa na zakwasie) przysmażyliśmy na domowym maśle sklarowanym. Całość posypaliśmy cynamonem i polaliśmy syropem klonowym. Ten obiad spożywaliśmy w całkowitej ciszy… Pięknego dnia Kochani :) Bezglutenowa panierka (opcjonalnie) 100 g mąki z ciecierzycy 120 ml wody szczypta nierafinowanej soli Wszystkie składniki …

Czytaj więcej

Kochani dziś wpis, który jest jednocześnie podróżą sentymentalną. To danie przenosi mnie do okresu dzieciństwa. Zamykam oczy i siedzę w kuchni mojej babci. Widzę jak pogrązona w ciszy gotuje ziemniaki, ugniata je i dodaje mąki ziemniaczanej. Później z cebulki i boczku przyrządza skwarki. Choć ten smak „zapisał się” na stałe w mojej pamięci komórkowej, ochota na tradycyjne, pozbawione praktycznie wartości odżywczych pyzy z boczkiem zniknęła. Mój mąż kolejny raz przeniósł mnie do dzieciństwa. Przyrządził obłędne pyzy z kaszy jaglanej i zaserwował je ze skwarkami z tofu… To doskonały pomysł na jesienny, rodzinny obiad, który przypadnie do gustu nie tylko dorosłym, …

Czytaj więcej

Zgodnie z obietnicą i krótkim opóźnieniem wrzucamy „pulpeciki” z kalafiora z makaronem. Nim to jednak nastąpi, krótka historia. Jak już Karola wcześniej wspominała kilka dni spędzaliśmy na działce z jej rodzicami. Tata mojej żony je mięso. Już dawno nauczyłem się, że sposobem na przekonanie kogoś, aby zmniejszył jego ilość w diecie nie jest nacisk. Nie jest opresja. Im bardziej na kogoś naciskamy (nie ważne w jakim temacie), tym większy napotkamy opór. Im bardziej się dzielimy swoim doświadczeniem, mówimy o sobie, pokazujemy na własnym przykładzie, inspirujemy, tym większa dajemy drugiej stronie przestrzeń. Tym większa jest szansa na zmianę… Nie namawiałem więc …

Czytaj więcej

(…) Pierogi ruskie mojej babci, eklerki, kremówki i … sałata Cobb – w skrócie jedzenie, które poprawia (lub raczej kiedyś poprawiało) mój nastrój. Do tzw. comfort food’u zalicza się cała gama potraw, które kojarzą nam się z poczuciem bezpieczeństwa, przyjemnością, radością. Dania, które przenoszą nas w czasie i zabierają do miejsc, w których byliśmy szczęśliwi (a przynajmniej tak je wspominamy). Potrawy, które działają na nasze emocje… Najczęściej na tym ich rola się kończy. Niestety przysłowiowe ruskie, eklerki i kremówki poza sporą ilością glutenu i cukru nie zawierają składników, które rzeczywiście odżywiają nas, podnoszą poziom energii i pomagają wyjść z depresji. …

Czytaj więcej

(…) Niektóre rzeczy udaje nam się osiągnąć praktycznie bezwysiłkowo. Łatwo przychodzą. „Miksują się” szybko i sprawnie jak składniki zielonego szejka. O inne trzeba się trochę postarać, trochę „natrudzić”. Jednak już sam proces „trudzenia” może się okazać procesem „cieszenia”. Może odciągnąć naszą uwagę od całej tej traumy i beznadziei. Od niezrealizowanych oczekiwań i marzeń… (…) – piszemy w „Depresja. Jedzenie, które leczy” naszej książce, która już za miesiąc ukaże się na rynku. Później dodajemy, że podobnie jest w życiu. Życie nie jest przecież złożone tylko z cudownych, wypełnionych szczęściem momentów. Jednak to te „kwaśne” i „gorzkie” chwile,  są najczęściej tym co pomaga …

Czytaj więcej