Już ponad dwa tygodnie minęły od naszego powrotu z Synaju. Codzienne, poranne sesje jogi w ogrodzie prowadzone przez Agę Goratatowicz, konsultacje ajurwedyjskie i wykłady z Przemkiem, techniki oddechowe i rozmowy o emocjach oraz ich przełożeniu na nasze zdrowie/życie w wykonaniu Karoli, warsztaty gotowania intuicyjnego z Maćkiem, 3 oczyszczające posiłki dziennie, a do tego morze, góry, słońce… Grupa wróciła oczyszczona, pełna sił i uśmiechnięta. No cóż było miło, ale skończyło. Pozostały pewne refleksje. Pierwszą częścią naszych przemyśleń z Synaju (dotyczących „raju na Ziemi”) Karola podzieliła się z Wami w zeszłym tygodniu. Ja mam dziś nieco inną, kulinarną refleksję. Kuchnia arabska zawsze …

Czytaj więcej

Dziś na wyborczej.pl przepis na kitchari – danie z ryżu, soczewicy (w wersji optymalnej mung dalu lub fasolki mung), masła sklarowanego i przypraw. To moje główne kulinarne wspomnienie związane z Indiami. Zachwyciłam się tą ajurwedysjką odmianą „risotta” już w trakcie swojego pierwszego pobytu w tym kraju. Towarzyszyło mi przez wszystkie kolejne. Było nieodłączną częścią panchakarmy – oczyszczania w szpitalu ajurwedyjskim. Kiedyś w Polsce zdarzyło mi się nawet na jego bazie przeprowadzić 5-dniowy detoks… Poniższy przepis jest oryginalną recepturą przywiezioną z aśramu. Choć świeże liście curry nadają daniu charakterystyczny, wyjątkowy smak, są trudno dostępne. Jeśli nie uda Wam się ich kupić …

Czytaj więcej

„(…) Jestem sezonowy i cykliczny. Mój organizm dużo wcześniej niż umysł wyczuwa zmieniające się pory roku. Trochę jak góral, który obserwując przyrodę, potrafi przepowiedzieć pogodę. Skąd wiem, że kończy się lato, a temperatura wieczorem i nad ranem w szybkim tempie zacznie zbliżać się do zera? Przestaję mieć ochotę na wszystko co wychładzające. Z mojego menu znika więc praktycznie nabiał, mięta czy zielona herbata. Zmniejszam ilość surowego na rzecz tego pieczonego, duszonego, smażonego czy gotowanego. Zaczynam jeść rozgrzewające produkty i przyprawy. Przygotowuję różne korzenne mieszanki. Wspomnienie o ciepłych, słonecznych i egzotycznych miejscach, z których pochodzą, dodatkowo podnosi temperaturę w kuchni (…) Okazało się, …

Czytaj więcej

Jaki pisałem w listopadowym numerze „Sensu”: „Jestem sezonowy i cykliczny. Mój organizm dużo wcześniej niż umysł wyczuwa zmieniające się pory roku. Trochę jak góral, który obserwując przyrodę, potrafi przepowiedzieć pogodę. Skąd wiem, że kończy się lato, a temperatura wieczorem i nad ranem w szybkim tempie zacznie zbliżać się do zera? Przestaję mieć ochotę na wszystko co wychładzające. Z mojego menu znika więc praktycznie nabiał, mięta czy zielona herbata. Zmniejszam ilość surowego na rzecz tego pieczonego, duszonego, smażonego czy gotowanego. Zaczynam jeść rozgrzewające produkty i przyprawy. Przygotowuję różne korzenne mieszanki. Wspomnienie o ciepłych, słonecznych i egzotycznych miejscach, z których pochodzą, dodatkowo …

Czytaj więcej