Karola nim przeszła na kuchnię roślinną uwielbiała surowe ryby. Ja nigdy nie byłem ich fanem. Wegańskie sushi jadłem kilkakrotnie w Londynie i tam bardzo mi smakowało. W Polsce nie miałem jeszcze przyjemności. Gdy w ferworze gotowania do naszej kolejnej książki przyrządziliśmy carpaccio z „łososia” bez łososia, w mojej głowie pojawił się pomysł. „Karolka zróbmy w podobny sposób nigiri. Zastąpimy rybę dynią z glonami!” – powiedziałem podekscytowany. Moja żona nie przejawiła podobnego entuzjazmu. „Ty spróbuj, a ja chyba sobie odpuszczę” – rzuciła, kiedy ustawialiśmy zdjęcie. Spróbowałem. Pojawił się charakterystyczny moment ciszy. Niósł w sobie niepewność. Gdy zobaczyła delikatny uśmiech na mojej …

Czytaj więcej

W wieczór ten otwiera się wnętrze ziemi i jasnym płomieniem świecą ukryte w nim skarby, woda w w źródłach, potokach i rzekach zamienia się na chwilę w wino i miód, a nawet w płynne złoto (…) nawet wyschła zawsze Róża Jerychońska otwiera swój kielich. Tej nocy pod śniegiem rozkwitają cudowne, pachnące kwiaty, a drzewa owocowe zakwitają w sadach i od razu, tej samej nocy wydają owoce (…) – pisała Hanna Szymanderska w „Polskiej Wigilii”. Ten tekst kojarzy Ci się z „Władcą pierścieni i krainą Elfów? Jest niczym innym jak opisem pogańskich Zaduszek. Okazuje się bowiem, że istnieje „zadziwiająca zbieżność dat” …

Czytaj więcej

Co zrobic z pustka, która pojawia się gdy w trakcie pracy nad sobą znikają kolejne nasze uwarunkowania? Rzeczy, które do tego momentu nas konstytuowały – zapytałam Sri Sri Raviego Shankara, mistrza duchowego, założyciela Fundacji Art of Living. – Pustka w rozwoju duchowym jest nieunikniona. Po jednej stronie tej pustki kryje sie smutek, w po drugiej radość – odpowiedział… Jak mówi Emilia Żurek zaprzyjaźniona z nami psychosomatyczka najtrudniejszy jest zawsze sam moment przejścia. Coś się kończy, ale nowego jeszcze nie ma. Tej „przejściowej pustki” doznaje chyba większość osób, które pracują ze sobą. Nie ważne czy korzystają z psychoterapii czy podążają wybraną …

Czytaj więcej

Ostatnio mało pisaliśmy na blogu. Zdecydowanie więcej czasu poświęcaliśmy drugiej części „Jedz i pracuj nad własnym zdrowiem”. Dziś siadłam do ostatniej korekty i zatrzymałam się na tekście o Izraelu. Poczułam, że mam się nim z Wami podzielić. Tym bardziej, że wczoraj nie wiedzieć dlaczego przyszła nam ochota na sahlab (przepis poniżej)… Byłam blisko. Kilkadziesiąt kilometrów od granicy w Tabie. Parokrotnie podejmowałam i zmieniałam decyzję. Kupowałam bilet, odkładałam pieniądze. Później obawiając się, że nie przedłużę swojej wizy turystycznej w Egipcie, rezygnowałam. Fizycznie nigdy nie byłam w Izraelu. Mam jednak wrażenie, że odbyłam tysiące małych, materialnie niewidocznych podróży. Wraz z Pawłem Smoleńskim, …

Czytaj więcej

Kilka intensywnych tygodni za nami: końcówka drugiej części „Jedz i pracuj nad własnym zdrowiem”, wakacje z dziewczynkami, warsztaty w Nałęczowie. Dużo się działo. Brakowało zarówno czasu jak i często dystansu, żeby usiąść i coś napisać. Po każdym takim  intensywnym okresie, sporo się zmienia. Czegoś się uczymy, dużo zostawiamy. Zazwyczaj tych kilka pierwszych, wolniejszych dni, nie wiemy co ze sobą począć. Nie potrafimy się w tej nowej rzeczywistości odnaleźć. „Jestem bezpieczna. Akceptuję wszystko takim jakie jest tu i teraz” – ta afirmacja, którą podpowiedziała nam Emilia Żurek (www.emiliazurek.com), zaprzyjaźniona psychosomatoanalityczka, mediator i coach, bardzo pomaga mi w tych okresach zagubienia. Idąc za jej …

Czytaj więcej