Wymioty ustały. Nudności, niczym wierny towarzysz tej brzemiennej podróży, cały czas są ze mną. Od rana do późnych godzin popołudniowych. Potęguje je głód. Wczoraj poszłam z Maćkiem na zakupy do sklepu i na bazarek. W sklepie korzystając z nieobecności kasjera usiadłam na krześle (jedynym dostępnym) przy kasie. Na bazarze kucałam pod straganem. W drodze powrotnej szliśmy zygzakiem wybierając zacienione miejscówki. Dwukrotnie zatrzymaliśmy na 10 – minutową, siedzącą przerwę. Bilans? Przespacerowany kilometr, zadyszka, godzina snu po powrocie… Załamuje mnie ta stagnacja. Odkąd pamiętam w moim życiu zawsze się coś działo. Ciąg „przypadkowych” (nie wierzę w przypadki) lub z premedytacją wywoływanych zdarzeń, …

Czytaj więcej

Od kilku tygodni często śnią mi się „duchy z przeszłości”. Eks partnerzy, dawno nie widziani znajomi, miejsca, które na stałe zapisały się w mojej pamięci. Co łączy wszystkie te sny? Poczucie winy. Budzę się rano smutna. Zazwyczaj kilka minut zajmuje mi znalezienie powodu owego smutku…

Czytaj więcej

Znikam. Jestem bezsilny. Doskonale znam te uczucia. Towarzyszyły mi zarówno w pierwszej jak i drugiej ciąży mojej byłej żony. Wówczas nigdy nie zdobyłem się na odwagę, aby o nich mówić. Udawałem twardziela. Wypierałem emocje… Kiedy Karola wymiotuje, przestaje się do mnie przytulać. Nie ma ochoty na czułości. Czuję się odtrącony. Boję się, że od tego momentu wszystko się zmieni. Jeszcze dwa miesiące temu codziennie rano jechaliśmy na sojową latte i suszone owoce. Brakuje mi tego. Teraz samo wypowiedzenie słowa: „kawa” powoduje u niej torsje. Tęsknię też za wspólnym gotowaniem, robieniem zdjęć, rozmowami o jedzeniu. Towarzyszy mi lęk, że będzie jak …

Czytaj więcej

„Spadam. Rozpościeram nogi i ręce. Wiem, że nic nie można już zrobić. Nie uratuję się” – ten koszmar prześladował mnie w dzieciństwie. Najczęściej wybudzałam się leżąc obok łóżka na jego skraju. Zlana potem. Wyczerpana. Bezsilna… Uczucie „spadania” towarzyszyło mi przez ostatnie tygodnie. Napar z pokrzywy, mięty i melisy, gotowana woda ze szczyptą kuminu, jabłka z cynamonem, woda z imbirem, olejek miętowy i eukaliptusowy – nic nie pomagało. Dystans między łóżkiem i toaletą „wydłużał się” wprost proporcjonalnie do obniżającego się poziomu energii. W piątek rano obudziła mnie biegunka. Dołączyła do 4 – 6 wymiotów dziennie, czyniąc ryzyko odwodnienia bardziej realnym niż …

Czytaj więcej