Czy macie takie miejsce, do którego zawsze uciekacie w myślach, kiedy na około wszystko wali się i pali? Taki dosłowny raj na ziemi. Ja miałam. Moją ziemską arkadią od lat było Dahab. O przeżytych w nim zawodach miłosnych, walce o godność i szacunek, wylanych łzach, wypadkach szybko zapominałam. Pamiętałam lazur morza, podwodny świat i wszechogarniający klimat wakacji…

Czytaj więcej

Smaki, zapachy i obrazy budują moje wspomnienia. Kiedy zobaczyłem liście młodego szpinaku w polskim sklepie, taśma wspomnień przewinęła się do Dahab. Naszą ulubioną restauracją obok ulicznego baru z sokami czy falaflami była uwaga… Nirvana. Indyjska knajpka prowadzona przez hinduskiego szefa kuchni. Medytujący Rosjanie, ćwiczenia oddechowe, spotkania „rosyjskiego klubu matek z dziećmi”, freediving (nurkowanie bez akwalungu), prawdziwy, indyjski czaj, kucharz wegetarianin, gotujący mięso, ale go nie próbujący i zawsze uśmiechnięty, egipski kelner – wszystko w tym miejscu sprowadzało mnie do chwili obecnej…

Czytaj więcej

„Tato kup ‚sparagi'” – krzyczy Jadzia, moja młodsza córka, kiedy przechadzamy się w sezonie po okolicznym bazarze. Kupuję, a ona wcina je nawet na surowo. Nigdy, w przeciwieństwie do Karoli, swojej starszej siostry, nie była niejadkiem. Nie musiałem stosować przemytniczych trików, aby z jej talerza znikały warzywa…

Czytaj więcej