Burgery z fasolki adzuki z majonezem z ziemniaka

Dziś zacznę od końca – od informacji dietetycznej na temat fasolki adzuki. Paul Pitchford w „Odżywianiu dla zdrowia” pisze o niej: „(…) oddziałuje na serce i jelito cienkie; wzmacnia funkcję nerek i nadnerczy; odtruwa organizm; usuwa nadmiar gorąca; porusza zastój krwi; zmniejsza obrzęki; ma działanie moczopędne i wysuszające. Stosowana u osób z objawami wilgoci i nadmiarem wody w organizmie (…) oraz w celu wspomagania utraty masy ciała (…) Uwaga: osoby szczupłe i suche powinny spożywać tę fasolę w małych ilościach (najlepiej połączyć adzuki z algami morskimi i dostateczną ilością soli by zwiększyć działanie nawilżające.”
Po przeczytaniu tego fragmentu pobiegłem do kuchni i namoczyłem adzuki. Na tym etapie jeszcze nie wiedziałem co z niej zrobię. Stała kilkanaście godzin w lodówce. Pęczniała… Lubię w ten sposób gotować. Nie mieć planu. Podążam za smakiem głównego składnika. W tym przypadku poczułem, że idealnie współgra on z tzw. umami (piąty smak opisywany potocznie jako rosołowy lub mięsny). Dlatego wpadłem na pomysł połączenia jej z pastą miso, płatkami drożdżowymi i przyprawami takimi jak prażony kmin rzymski, wędzona papryka oraz tymianek, które dodatkowo podkręcają „mięsność” burgerów…

Burgery z fasolki adzuki
burgery:
3/4 szklanki fasolki adzuki
3 czubate łyżki mąki z ciecierzycy lub grochowej
5 łyżek płatków drożdżowych (dostępne m.in. tutaj)
łyżka ciemnej pasty miso
łyżeczka uprażonego na suchej patelni i utartego w moździerzu kminu rzymskiego
1/2 łyżeczki asafetydy lub jedna drobno poszatkowana cebula podsmażona na 2 łyżkach oleju (najlepiej ryżowego)
1 łyżeczka słodkiej, najlepiej wędzonej papryki w proszku
1/2 łyżeczki tymianku
1/2 łyżeczki świeżo zmielonego pieprzu
5 łyżek poppingu z amarantusa
łyżeczka soli (najlepiej himalajskiej)
popping z amarantusa extra do panierowania
olej (najlepiej ryżowy) do smażenia
majonez z ziemniaka:
pół średniej wielkości, obranego i pokrojonego w drobną kostkę ziemniaka (około 100 g)
1/3 szklanki mleka sojowego
sok z połowy cytryny
2 łyżki octu winnego
2 łyżeczki musztardy
łyżka słodu ryżowego lub syropu z agawy
1/3 łyżeczki czarnej soli himalajskiej (opcjonalnie, dostępna m.in. tutaj) lub zwykłej soli
1/3 szklanki oleju ryżowego
dodatki: surowe warzywa takie jak papryka, ogórek, pomidor, sałata, kiełki, ostre, świeże chilli etc.

Burgery: namoczoną przez noc fasolkę adzuki gotujemy (najlepiej w szybkowarze) aż będzie miękka i częściowo rozgotowana. Dodajemy pozostałe składniki i dokładnie mieszamy. Z masy formujemy takiej samej wielkości kulki. Spłaszczamy je obtaczając w poppingu z amarantusa (patrz zdjęcia).

Smażymy na oleju ryżowym (na patelni) lub układamy na papierze do pieczenia, skrapiamy olejem i pieczemy w piekarniku (w temperaturze 200 st.) z termoobiegiem, z funkcją pieczenia od góry aż będą przypieczone i chrupiące (osobiście wolę te smażone – są bardziej soczyste). Majonez: ugotowany ziemniak odcedzamy i przekładamy do blendera. Wlewamy mleko sojowe, sok z cytryny, ocet, musztardę, syrop z agawy i czarną sól. Całość miksujemy. Po chwili cienkim strumieniem wlewamy olej i nadal miksujemy, aż do uzyskania emulsji.
Burgery możemy podać z bezglutenowymi bułkami (patrz poprzedni przepis) lub zwykłymi bułkami, majonezem i warzywami.

6 komentarzy

  1. Cześć,
    Ile, mniej więcej, burgerów wychodzi z tych składników? Czy pokrywa się to z ilością bułek, którą podajecie w przepisie na bezglutenowe bułki? :)
    Pozdrawiam,
    Marcin

  2. Nie pokrywa się… no i zależy to od wielkości preferowanej burgerów… :) pięknego dnia

  3. Każde jedno roślinne się nada? No może poza migdałowym i kokosowym, bo to w końcu majonez a nie deser ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

12 + 5 =