Bubble & squeak, czyli coś z niczego…

– Są takie chwile, a czasami całe dni, kiedy robi się dziwnie pusto, trochę smutno, apatycznie. Wszystko co do tego momentu napędzało moje życie: praca, pisanie, rywalizacja, bycie najlepszym – przestaje mieć znaczenie. Schodzi na dalszy plan. Nie wiem gdzie się podziać i co ze sobą zrobić – żaliłam się dziś pewnej zaprzyjaźnionej terapeutce i psychosomatyczce.
– Po jednej stronie tej pustki czai się smutek, bezsens i żal. Po drugiej – radość i szczęście. Kiedy ogarnia Cię poczucie bezsensu, uświadom sobie wszystko co ma sens w Twoim życiu. Spójrz na Maćka, Jasia, Waszą pracę. Poczuj wdzięczność. Wypełnij tę pustkę pełnią – wyjaśniła mi Emilia.
Spojrzałam, poczułam, zrobiło mi się lepiej, więc się dzielę. ;)
A kiedy w Waszej lodówce zapanuje pustka, polecam angielskie bubble&squeak, czyli coś z niczego. Wystarczy trochę ziemniaków, kapusty i odrobina topinambura…

Bubble and squeak
2 łyżki oliwy z pierwszego tłoczenia lub masła sklarowanego dobrej jakości (najlepiej domowego)
1 drobno poszatkowana cebula
1 drobno poszatkowany ząbek czosnku
350 obranych i pokrojonych w kostkę ziemniaków
200 g obranego i pokrojonego w kostkę topinambura (ekologiczny dostępny m.in. tutaj)
200 g poszatkowanej kapusty
musztarda sarepska do podania
sałata:
100 g sałaty rzymskiej
1 – 2 ogórki małosolne dobrej jakości pokrojone w plasterki
50 g odsączonych z zalewy suszonych pomidorów pokrojonych w paseczki
1 łyżka oliwy z pierwszego tłoczenia
1 łyżka zimnotłoczonego oleju (lnianego, rzepakowego lub z lnianki)
dobrej jakości ocet winny do smaku

Warzywa gotujemy na parze, aż zmiękną około 15 minut. Na patelni, na tłuszczu podsmażamy czosnek i cebulę, aż się zeszklą. Uważamy, aby ich nie przypalić. Warzywa ugotowane na parze ugniatamy na puree tłuczkiem do ziemniaków. Część warzyw powinna pozostać w całości. Na zeszkloną cebulę i czosnek przekładamy puree. Wyrównujemy je tak, aby powstał placek o równej grubości. Placek podsmażamy około 10 minut z jednej strony, aż utworzy się chrupiąca, złocista skórka (nie dodajemy już tłuszczu). Uważamy, aby placek się nie przypalił. Jeśli tak się dzieje, zmniejszamy ogień. Po około 10 minutach placek przekładamy na talerz, a z talerza na drugą stronę z powrotem na patelnię. Postępujemy analogicznie jak poprzednio (opiekamy bez tłuszczu około 10 minut). Podajemy z musztardą i sałatą. W między czasie przygotowujemy sałatę: wszystkie składniki mieszamy.

8 komentarzy

  1. Czy ja dobrze rozumiem wydźwięk nowych detoksów, że jemy trzy razy dziennie?
    Jestem w czwartym dniu ajurwedyjskiego i codziennie mocno boli mnie głowa i bierze senność, że muszę się kłaść spać w ciągu dnia i długo śpię w nocy, nawet 9 godzin.

  2. Tak, jemy 3 razy dziennie. W ajurwedyjskim rano owoce, a na obiad i kolację porcję kitchari :) Ból głowy i senność jak najbardziej mogą się pojawić… sama kilkakrotnie się tak oczyszczałam i zawsze po było super, ale w trakcie bywało sennie… Kiedy ciało się oczyszcza to normalna reakcja. Rodzice Maćka też robili ten detoks (pierwszy raz w życiu) – przeciągnęli nawet do 9 dni. Byli bardzo zadowoleni. Trzymamy kciuki i czekamy na relację po <3

  3. Dziś inne pytanie.
    Na zakwas żytni nadaje się również mąka razowa, żytnia?
    Innej, typ 2000, nie znalazłam w sklepie.

  4. Dalej o chlebie:
    W książce nie jest podany czas wypieku chleba gryczano-amarantusowego.
    Ale przydałby się jakiś punkt odniesienia.
    Bo sprawdzanie patyczkiem akurat w tym przypadku się nie sprawdza.

  5. Aż będzie chrupiący i przypieczony. Piekarniki są bardzo różne. Piecze się od 40 minut do godziny… :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

four − four =