„Tuna” pasta, by poczuć się jak w domu!

Masala dosa, plain dosa, sambhar, idli czy samosa – wszystkie kochamy. Jednak po dwóch tygodniach mamy ochotę na bardziej europejskie smaki. „Maciuś jutro na obiad przyrządzisz swoją wersję „tuna” pasta? Proszę…” – jeszcze w samolocie dopytywała mnie Karola. Prosiła tak ładnie, że nie mogłem jej odmówić…
Przyznam wam się, że nie pamiętam już jak smakuje tuńczyk. Podsmażony seler z miso nie odzwierciedla pewnie tego smaku w 100%, ale trochę go przypomina. Na dodatek połączenie rozgrzewającego miso z lekko ogrzewającym, korzeniowym selerem wypada doskonale. „Tuna” pasta przygotowałem pierwszy raz kilka dni przed naszym wylotem do Indii. Co ciekawe przypadła do gustu również moim obu córkom. Jak się pewnie domyślacie ani Jagoda, ani Karolka nie przepadają za… selerem. 

„Tuna” pasta

około 250 g dobrej jakości bezglutenowego penne (my użyliśmy penne z mąki kukurydzianej i brązowego ryżu) ugotowanego al dente w lekko osolonej wodzie
sos:
4 – 5 łyżek oliwy z pierwszego tłoczenia
200 g obranego i startego na tarce o grubych oczkach korzenia selera
2 poszatkowane ząbki czosnku
poszatkowana czerwona papryczka chilli do smaku (z pestkami lub bez)
1 łyżka kaparów
250 pokrojonych w ćwiartki pomidorków koktajlowych
200 ml wrzątku
1 łyżka pasty miso
świeżo mielony pieprz do smaku
poszatkowana natka pietruszki do podania

Kiedy makaron gotuje się, przygotowujemy sos: na tłuszczu i dużym ogniu podsmażamy selera na złoty kolor. Cały czas mieszamy. Uważamy, aby go nie przypalić. Dodajemy czosnek, chilli i kapary.  Podsmażamy przez parę minut, aż wydobędzie się aromat. Dodajemy pomidorki i wlewamy wrzątek. Dusimy jeszcze 2 – 3 minuty. Pod koniec dodajemy pastę miso. Dokładnie mieszamy, tak aby pasta dobrze się rozprowadziła. Dodajemy makaron ugotowany al dente. Podajemy posypane świeżo mielonym pieprzem i sporą ilością natki pietruszki. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

4 × 5 =